Zawsze marzyłam o wizycie na prawdziwym targu staroci i różności, gdzie można znaleźć dosłownie wszystko. Dziś się udało ( i mam nadzieje, że to nie była ostatnia wizyta)!
Wola - targ staroci i antyków na Kole. Wszystko zaczyna się już o świcie, ludzie rozstawiają stoliczki i wypakowują z samochodów różności:
-koniki na biegunach - wzruszają mnie, tym bardziej że nigdy takiego nie miałam...a do tego spluwaczki, nocniki porcelanowe, żelazne bramy, stoliczki, miecze...

- i znowu konik - tym razem mniej bajkowy, a były też na kółkach, do tego śliczne wózki dla lalek, lalki, nie rzadko czarnoskóre, obrazy ( olejne greckie tryptyki za 100zł), ramy i ramki...

- kombatant, podjechał swoim fiatem, wypakował z walizek stare młynki do kawy, odznaczenia, patelnie, lampy, instrumenty, zdjęcia...grał i śpiewał!

- tysiące różnorodnych filiżanek, tych skompletowanych i nie, często na różnych straganach można znaleźć części kompletów, a do tego talerze, dzbanki, butelki, wazony...

- kryształowe...czy raczej szklane - tu potrzebne sprawne oko specjalisty! Mnie najbardziej urzekły barwne kielichy i malutkie flakoniki na perfumy, niektóre nawet z pompką :)

- i te cudowne szczotki z naturalnego włosia, srebrne lub z kolorowej masy...

- było także mnóstwo starych aparatów, sprzedawca gwarantował, że nawet polaroid za 40zł działa, jak tylko znajdę dystrybutora klisz to po niego wrócę, niestety Pan nie zgodził się na zdjęcia, powiedział że to niebezpieczne...czyżby gryzło go sumienie?!
- jak na targ różności przystało, nie obyło się bez "kwiatków", takich jak wykopaliska, stare betonowe koła czy kawałki bunkrów - bałam się zapytać; głowy lalek, baaaardzo stara butelka po coca coli (mój typ), czy kościelne figury - a to jedna z nich, ciekawe w której parafii za nią płaczą... :

A łup który zabrałam do domu, pokażę jutro :)