poniedziałek, 30 czerwca 2008

rebajas!

Czy wy też tak macie?!
Nękani ( bo nawet nie nęceni ) wszem i wobec, wiadomościami o wyprzedażach, zaczynacie się nastawiać na jakieś ciekawe kąski za małe pieniądze.
Zbieracie złotówkę do złotówki, zmuszacie się aby po pracy ze skaczącym ciśnieniem pójść do centrum handlowego, wchodzicie do sklepu z witryny którego atakuje was mega wiadomość: SALE! i...

...owszem, przerzucacie wieszaki z -50%, potem oglądacie spodnie za 39.99, następnie przechodzicie do stoiska z "2za1", zrezygnowani podchodzicie do -70%, ktoś wciska wam skarpetki za 1zł ale i tak...


...wychodzicie z centrum wyłącznie ze zdjęciami wyżej wspomnianych witryn w pamięci ( lub w aparacie jak kto woli )!
Zazdroszczę tym, którzy potrafią korzystać z okazyjnych cen. Mnie to wyszukiwanie okazji raczej ogłupia, tym bardziej że próbowałam już 3 raz...jedyna korzyść jaką widzę w tym całym szaleństwie to natchnienie do nowego paint-owego obrazka :/ :


Pozdrawiam :)

niedziela, 29 czerwca 2008

ja chcę nad morze!

Mój blogasek dostał pierwsze pozdrowienia.
I to od razu z nad morza :)
Zazdroszczę wody i słońca, i dziękuje za piękny kamienny collage!
KiM+1 - jesteście Kochani!


...te kamyki wyglądają jak orzechowe groszki w lukrowej polewie lub korale :)


A to porcja znalezionych dziś świetnych zdjęć nadmorskich - parnych i minimalistycznych.

piątek, 27 czerwca 2008

Hoża

Prawie 2 miesiące temu zamieściłam zdjęcie kapliczki z ulicy wiejskiej zapowiadając, że będzie to cykl, pewien początek bogatego zbioru...niestety czasu ostatnio nie mam zbyt wiele...
Przypomniałam sobie o tym dopiero wczoraj idąc do pracy, kiedy zobaczyłam za bramą to oto barwne cudo:


Dlatego dziś zabrałam ze sobą aparat. Jakaś kobieta akurat wracająca do domu z zakupami patrzyła sie na mnie dziwnie kiedy z nosem między szczeblami kraty szykowałam sie do ujęcia...powiedziałam że studiuje kulturoznastwo i uśmiechnęłam się szeroko ;) nic nie odpowiedziała...


Rozczula mnie widok takich przybrań: firaneczki, sztuczne kwiaty, gzymsy... Obecność takiej kapliczki na podwórku musi chyba zobowiązywać, ciekawe czy ktoś zbadał poziom życia ludzi mieszkających w sąsiedztwie i bez sąsiedztwa takich kapliczek...

wtorek, 24 czerwca 2008

Secret

Nadszedł moment, aby pokazać część mojego osobistego świata...a że miejsce w którym mieszkam pełne jest tajemnic i niespodzianek! postanowiłam zaprezentować Wam dziś jego najważniejszy punkt! Najbardziej zmyślne i sprytne rozwiązanie architektoniczne jakie widziałam:

"Tajemnicze drzwi"

- niby nic, duże ciemno-brązowe drzwi z wgłębieniami na środku. niby tyle, ale kiedy poruszasz się po tym miejscu jedna myśl kołacze ci się po głowie..."Gdzie oni mają kuchnię?! Dziwaki..."


I wtedy właśnie drzwi się otwierają, i wszystko staje się jasne :



To świetne rozwiązanie kiedy nie chce ci się zmywać, a spodziewasz się gości - wystarczy je zamknąć i po kłopocie! :)

poniedziałek, 23 czerwca 2008

złota pistacja

Trudno było wyjść z targu staroci z pustymi rękami, ale i trudno było się na cokolwiek zdecydować nie mając portfela wypchanego pieniędzmi. Mój wybór padł na tą słodko-pistacjową filiżankę. Bez spodeczka, z lekko startym "pozłacaniem", i na pewno nie taka stara jak zapewniał targujący się Rom...ale mnie się bardzo podoba - tym bardziej, że mam słabość do wszelakich kubków i filiżaneczek :)


niedziela, 22 czerwca 2008

obłędne Koło

Zawsze marzyłam o wizycie na prawdziwym targu staroci i różności, gdzie można znaleźć dosłownie wszystko. Dziś się udało ( i mam nadzieje, że to nie była ostatnia wizyta)!
Wola - targ staroci i antyków na Kole. Wszystko zaczyna się już o świcie, ludzie rozstawiają stoliczki i wypakowują z samochodów różności:

-koniki na biegunach - wzruszają mnie, tym bardziej że nigdy takiego nie miałam...a do tego spluwaczki, nocniki porcelanowe, żelazne bramy, stoliczki, miecze...


- i znowu konik - tym razem mniej bajkowy, a były też na kółkach, do tego śliczne wózki dla lalek, lalki, nie rzadko czarnoskóre, obrazy ( olejne greckie tryptyki za 100zł), ramy i ramki...


- kombatant, podjechał swoim fiatem, wypakował z walizek stare młynki do kawy, odznaczenia, patelnie, lampy, instrumenty, zdjęcia...grał i śpiewał!


- tysiące różnorodnych filiżanek, tych skompletowanych i nie, często na różnych straganach można znaleźć części kompletów, a do tego talerze, dzbanki, butelki, wazony...


- kryształowe...czy raczej szklane - tu potrzebne sprawne oko specjalisty! Mnie najbardziej urzekły barwne kielichy i malutkie flakoniki na perfumy, niektóre nawet z pompką :)


- i te cudowne szczotki z naturalnego włosia, srebrne lub z kolorowej masy...


- było także mnóstwo starych aparatów, sprzedawca gwarantował, że nawet polaroid za 40zł działa, jak tylko znajdę dystrybutora klisz to po niego wrócę, niestety Pan nie zgodził się na zdjęcia, powiedział że to niebezpieczne...czyżby gryzło go sumienie?!

- jak na targ różności przystało, nie obyło się bez "kwiatków", takich jak wykopaliska, stare betonowe koła czy kawałki bunkrów - bałam się zapytać; głowy lalek, baaaardzo stara butelka po coca coli (mój typ), czy kościelne figury - a to jedna z nich, ciekawe w której parafii za nią płaczą... :


A łup który zabrałam do domu, pokażę jutro :)

Upiór w... teatrze

Premiera Polskiego Upiora odbyła się dokładnie 15 marca...tego też dnia, przechodząc w poprzek czerwonego dywanu, kupiliśmy z J. swoje bilety...na czerwiec...na 21 czerwca. Z trudem znaleźliśmy 2 miejsca obok siebie, zaryzykowaliśmy więc dostawkę.


Zdecydowanie powinno się zabronić wykupywania biletów na takie produkcje z 3 miesięcznym wyprzedzeniem! Przez ten czas, człowiek zapomina o stojącym na półce blankiecie, a kiedy już sobie przypomina oczekuje coraz więcej i więcej - słysząc zachwyty znajomych, którzy szczęśliwie bilety kupili 3 miesiące przed premierą.

Zachwycać miało wszystko: śpiew, stroje, dekoracje...a na pewno dech zapierały pieniądze, jakie na nie wydano. Sławetny spadający żyrandol za tysiące złotych, owszem spadł...a raczej zsunął się po linkach i rozbłysł iskrami starych sztucznych ogni.


Tak - nie podobało mi się! Powiem nawet więcej - po 2 godzinach rozbolała mnie głowa.
Trochę tandety, wysoki, za wysoki głos głównej Christene...dużo hałasu o mało.


Czy ta popularność to marketing? Nie wiem... mimo wszystko warto się przekonać na własnej skórze, ale przed tym, upewnijcie się, że osoba na dostawce przed wami ma mniej niż 120kg :/

Po namyśle, znalazłam jeden bardzo mocny akcent tego musicalu - to Damian Aleksander! Upiór w jego wykonaniu jest silny i wzruszający, charakteryzacja też jest boska - jak na oglądaną z 10 rzędu!

środa, 18 czerwca 2008

I Feel it - in Radio ZET

To był bardzo kameralny, i bardzo pozytywny koncert. Odczuwam ogromną satysfakcję kiedy pomyśle, ile dla ludzi znaczy takie spotkanie z ich ukochanym zespołem.
Liczę na kolejne specjalne programy Radia Zet LIVE! Zresztą...miałam dobre flo* do zdjęć, a to lubię:




...te fanki :)


A to taki bardziej żart, ostrość złapała konstrukcję sceny i w taki oto sposób powstało zdjęcie pt. "Więzień popularności!" :


* wena, chęć, okazja, możliwości, nastrój itp.

wtorek, 17 czerwca 2008

retro Ania

Szczerze mówiąc, przy poprzednich dokonaniach tej artystki jakoś nie miałam dreszczy, nie nuciłam refrenu pod nosem, nie szukałam nowych kawałków, nie wyczekiwałam premiery...
Tym razem, płyta "W spodniach, czy w sukience?" oczarowała mnie! Singiel chodzi za mną wszędzie! A i sama Ania Dąbrowska imponuje mi swobodą, pasją i konsekwencją!
A te zdjęcia!... cudne!



niedziela, 15 czerwca 2008

uh`

Jak sobie pomyśle co mnie czeka w tym tygodniu to już teraz ...


...ale nic nie jest mi straszne, odkąd odkryłam najpyszniejszy (po za kawą) smak, smak pszenicznego piwa!

sobota, 14 czerwca 2008

cuda

Dzień obfitował w cuda!
Takie na niebie:


Takie na scenie (Mitch&Mitch):


A takie na ziemi (suchary z kminkiem z jednostki wojskowej w Dęblinie):

czwartek, 12 czerwca 2008

Orange Hermes it Rose Indian

Cały świat zamiera, kiedy Hermes prezentuje swoje kampanie reklamowe! Chociaż przyznam, że lepiej pasujące tu słowa to: swoją sztukę. Nikt chyba nie powie, że sesja do kolekcji: wiosna 2008, nie jest zjawiskowa!



Słonie spacerujące po dywanie z pomarańczowych i różowych kwiatów, pomalowane w mocne Indyjskie wzory, prezentują topowe produkty marki jak apaszki (znane chociażby z książki "Diabeł ubiera sie u Prady") czy torby:


Zresztą słoń i Indie, to motyw przewodni kolekcji, zdobi dużą część akcesoriów jak tu, tu i tu :)

Zakochałam się w tych zdjęciach...! Bije z nich spokój, paradoksalna lekkość i siła!

deszczyk

Cóż po gwiazdach, cóż po wymuskanych w photo-shopie kokietkach... Teraz w reklamie liczy się "walenie po gałach":

I nikt mi nie wmówi, że ten plakat nie sprowokował go do zajrzenia na stronę Jazz Radia!
Ja sama zrobiłam to w kilka sekund po zobaczeniu tych...nut :)

Osobiście odczuwam pewien dysonans. Taki obrazek chętniej dopasowałabym do jakiegoś mocniejszego radia typu eska rock (że niby delikatni, wrażliwi nie wytrzymają tych emocji)...

Jazz dla nie każdego! - z tym się zgodzę :)

poniedziałek, 9 czerwca 2008

beach



Bardzo słoneczno - niebiesko - zielony weekend! Tak odpoczywa sie tylko w domu!
Jak będziecie szukali ciekawego miejsca na wypad za miasto polecam Gołąb!
I tamtejszą tajemniczą plażę :)
Na lewo od zaznaczonego punktu i jesteście na miejscu!

sobota, 7 czerwca 2008

recycling

Od ładnych kilku miesięcy w całej Polsce szerzy się moda na torby wielokrotnego użytku: czy to płócienne czy to specjalne ekotorby. Ja już dawno mam śmieszną torbę ze sklepu plastycznego, a wszystkim polecam przejść się po prosu do jakiegoś secondheandu - można tam kupić coś takiego za 1zł.
Ale nadal, wielu ludzi bierze w supermarketach te foliowe jednorazówki...hm...jestem ciekawa co z nimi robią?! Może to? :
:)

Bardzo ciekawa kampania społeczna, która pokazując różne sposoby wykorzystania foliówek, a tak naprawdę pokazując, że są bezużyteczne! O tu!

czwartek, 5 czerwca 2008

ile to już lat minęło ?!

Po obejrzeniu kolekcji widokówek z tego naprawdę jedynego w swoim rodzaju bloga z nudnymi pocztówkami uważam, że polska rzeczywistość nie zmieniła się wcale!
Sami spójrzcie:

- na pierwszy ogień idzie pocztówka reklamująca rodzimą firmę LOT, modelka jak z najnowszego numeru Glamour, rozkloszowana sukienka z aplikacjami, obcas, burza włosów :) - rok 1981


- taki ładny, taki futurystyczny, teraz jest tam np. McD, a fasada wygląda tak :/ ! - rok 1981


-Aleje Jerozolimskie - tramwaje, światła...tylko tych neonów żal - rok 1969


- samo centrum - Rotunda i budynek, który obecnie zawsze jest zakryty reklamami...ciekawe dlaczego ;) - kartka z 1969, a jak jutro chciałabym zrobić zdjęcie z tego samego miejsca nie zauważylibyście różnicy ...


Wspomnienia w czasy minione na pewno zapewni Wam ta strona - ja się wzruszyłam!

poniedziałek, 2 czerwca 2008

królowa Okładka

"Nie oceniaj książki po okładce".
A jak to przysłowie ma się do innych form drukowanych?

Tu właśnie wkroczę z własną przewrotną teorią - "oceniaj czasopismo po okładce!"!
Dlaczego?
Ponieważ wobec czegoś co średnio w 80% opiera się na obrazie, ma na przygotowanie się jakieś 3 miesiące, czasem ponad, a do tego musi konkurować z innymi wydawnictwami na półce saloniku prasowego - trzeba mieć wysokie wymagania!

Wysokie Obcasy są oczywiście bezkonkurencyjne! Tydzień w tydzień strzelają w dziesiątkę! Kolekcjonuje numery już od kilku ładnych lat - marzy mi sie ściana z najlepszymi oprawionymi okładkami tego pisma! Ta poniżej jest takim sielskim, swojskim obrazkiem rodzajowym, który bardzo mnie rozczula.


To wydanie PRESS, jest moim ulubionym ze względu na Endo - wychwyciłam ją z ruchomych schodów w empiku i już było po mnie!


Exklusiv z Beatą Tyszkiewicz był przełomem, także pod względem zmiany stosunku do samej bohaterki!


A teraz okładka, która jest sprawcą całego wpisu.
Najnowszy numer miesięcznika Pani.
Pani jest jedynym polskim magazynem, który potrafi stworzyć wartościowe pismo w każdym calu - zawrzeć w swoich ramach mądre teksty i wyjątkowe sesje.
Magda Walach w obiektywie Marleny Bielińskiej, to powiązanie swobody, niewinności, pewności siebie i wyjątkowych krajobrazów. Róż na okładce dodaje klasy!



Oglądając takie zdjęcia, wraca do mnie dawno gdzieś odłożone marzenie... Od zawsze chciałam pracować w radiu /uśmiech/ i wziąć udział w profesjonalnej sesji zdjęciowej, oczywiście od strony fotografa czy może lepiej - asystenta fotografa ;)