Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moleskine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moleskine. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 czerwca 2010

handmade in Portland

Mój czerwony notes zaczyna odczuwać skutki półrocznego użytkowania, dlatego za jedną z poniższych skórzanych okładek wcale bym się nie obraziła! Tym bardziej, jak zapewnia producent, że po kilku tygodniach codziennego tarmoszenia nabiera przyjemnego miodowego odcienia i może służyć przez lata:

- do kupienia tutaj -

wtorek, 19 stycznia 2010

Moleskine Passions

O moleskinach pisałam już pół roku temu, od tamtej pory w mojej torebce zagościły dwa: mały, czarny, do malowania akwarelami i ostatni, świąteczny prezent, duży, czerwony, kalendarz dzienny.

Najnowsza kolekcja Moleskinów to dzienniki dla ludzi z pasją! Specjalna konstrukcja strony, gadżety, tematyczna okładka - po prostu "sto do lansu!"

Ten dla kucharzy, a może lepiej amatorów kulinarnych spodobał mi się najbardziej, przepisy, indeks glikemiczny, nie uciekałyby tak łatwo:
Dostępne są też wersje: wine, book, film, music i wellnes. Zresztą, zobaczcie sami.

sobota, 9 maja 2009

legendary moleskine

O notesach Moleskine pierwszy raz usłyszałam w Czułym Barbarzyńcy, potem długo, długo nic, aż do czasu kiedy mój kolega dostał pocztą swój kolejny terminarz Moleskina na 1,5 roku. Sam fakt, że komuś chce się wydawać kalendarze na 18 miesięcy był intrygujący, ale bezosobowa oprawa nie zachęcała na tyle, aby zainteresować się tematem głębiej, o kupnie nawet nie było mowy.
Dopiero dziś zobaczyłam jak bardzo się pomyliłam, i nie pomyślcie że jestem ignorantką, naprawdę nie znałam całej tej imponującej historii, że Vincent Van Gogh, Pablo Picasso, czy Ernest Hemingway...

Na domowej stronie współcześni artyści zamieszczają swoje prace szkicowane w maleńkich (lub nie) notatnikach, mnie najbardziej oczarował czerwony kapturek Stefanie Augustine:


obrazek z kawiarni Samanthy Zaza:


oraz cykl z Japonii - Isabelle Boinot:

Przyznam, że sama zapragnęłam poczuć natchnienie i przenieść je na te cienkie kartki. Wśród oferty znajdziecie przeróżne modele - od tych dla podróżników, rysowników komiksów, terminarze, kalendarze, te na adresy, aż po te do malowania akwarelami. I właśnie na ten ostatni ostrze sobie teraz ząbki:


P.S. Już nie muszę ostrzyć pazurków :) J. zrobił mi niespodziankę i teraz jestem szczęśliwą posiadaczką własnego Moleskina :))