Wstyd się przyznać, ale w Krakowie byłam raz, jakieś 9 lat temu, kiedy składałam dokumenty na studia. Pojechaliśmy tam na kilka dni, aby oderwać się od...powiedzmy... korpo-wyścigu. Udało się! Głównie dzięki galeriom, wystawom, spacerom po Kazimierzu i... jedzeniu!
Jeśli już wspomniałam o jedzeniu...
Nie mogłam nie odwiedzić polecanych przez Szafę Sztywniary - Frytek Belgijskich w Krakowie (ul. Św. Wawrzyńca 16). Co by wiele nie mówić - pyszne, chrupiące, puszyste, wielkie porcje, miła obsługa i ogromny wybór sosów. O!
Drugie miejsce, napotkaliśmy całkowicie przypadkowo. Szliśmy boczną uliczką nad Wisłę, szukając przekąsek, które moglibyśmy zjeść na trawie.
Hummus Amamamusi (ul. Augustiańska 3), to klimatyczne, maleńkie królestwo hummusu. Właścicielka otwiera lokal 2 razy dziennie na kilka godzin, na oczach gości przygotowuje porcje z wybranymi dodatkami, tj. cytryna czy czosnek niedźwiedzi; zachęca do wyjścia z pojemniczkami na spacer, i zamiast wkręcać klientów
w dodatkowe koszty, odsyła po chlebek do pobliskiej piekarni "Mojego
Taty".
Na pewno wrócimy!
Smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą food. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą food. Pokaż wszystkie posty
sobota, 11 kwietnia 2015
czwartek, 19 lutego 2015
Barcelona `15
To już powoli taka mała tradycja, że co kilka miesięcy zgraną i sprawdzoną paczką wyjeżdżamy na dłuższy weekend odetchnąć od rzeczywistości! Inni wybierają piasek i prażenie się na słońcu, my miejski tłok... ze słońcem i piaskiem.
Kiedy w Warszawie płonął most łazienkowski, my spacerowaliśmy po uliczkach Barcelony, zwiedzaliśmy i obżeraliśmy się w małych knajpkach tapasami, popijając wszystko różową cavą!
Nie będę polecać Wam nic konkretnego, bo wychodzę z założenia, że i tak najlepiej jest się w obcym mieście zgubić i iść na przełaj. Tylko wtedy można natrafić na najlepsze churros, zjeść tapasy w miejscu wyglądającym jak mordownia na szmulkach, czy wejść do parku Güell od strony najpiękniejszego widoku w tej części Europy!
Kiedy w Warszawie płonął most łazienkowski, my spacerowaliśmy po uliczkach Barcelony, zwiedzaliśmy i obżeraliśmy się w małych knajpkach tapasami, popijając wszystko różową cavą!
Nie będę polecać Wam nic konkretnego, bo wychodzę z założenia, że i tak najlepiej jest się w obcym mieście zgubić i iść na przełaj. Tylko wtedy można natrafić na najlepsze churros, zjeść tapasy w miejscu wyglądającym jak mordownia na szmulkach, czy wejść do parku Güell od strony najpiękniejszego widoku w tej części Europy!
niedziela, 8 lutego 2015
british breakfast in warsaw
- niedzielne śniadanie w świetnym towarzystwie ... żeby nie było, coś zielonego też się znalazło! ;)
poniedziałek, 20 października 2014
czwartek, 16 października 2014
"Smacznego" w stylu Top Chefa!
Bardzo lubię gotować! Namiętnie też oglądam programy kulinarne! A jak jedno można połączyć z drugim to przepis na idealny wieczór gotowy! (tym bardziej, że do domu wraca się z jedzeniem na kilka dni)
Studio kulinarne Cook Up organizuje warsztaty nie tylko z Sebastianem Olmą (na zdjęciu), warto zajrzeć, jeśli lubicie ... jeść! :)
* na zdjęciach sałatka z dynią i kurkami z sosem ze szczawiu i risotto z dynią i krewetkami #mniam
czwartek, 21 sierpnia 2014
wtorek, 12 sierpnia 2014
smaczne kino
...są filmy, na które lepiej pójść z mężczyzną ("Prisoners"), są też takie, na które możesz pójść tylko z przyjaciółką ("Magic Mike"... twój chłopak/kumpel/kolega z pracy nie zrozumie), są momenty kiedy idzie się do kina, a nie na film (wpisz dowolny tytuł), albo takie, gdzie już na reklamach otwierasz butelkę wina (wpisz dowolny tytuł), takie na które idziesz sam (wszystko z Bradem Pittem, no sorryyy) i takie na które pójdziesz z bratem ("Pacific Rim"), takie na które lepiej aby makijaż został za drzwiami ("About Time") i TAKIE... na które lepiej pójść... najedzonym.
Klasyczny #foodporn zafundowałam sobie ostatnio dwa razy. Podczas pierwszego, wcinałam nachos z domowym guacamole, aż mi się uszy trzęsły, podczas drugiego byłam zaraz po kolacji w restauracji, serwującej wyłącznie wariacje na temat ravioli. I chyba tylko to, uratowało mnie przed podgryzaniem foteli.
The Hundred-Foot Journey
- czyli bollywood pod słońcem Toskanii
Zabawna, ciepła i bajkowa opowieść o przeznaczeniu. Pełna świeżych warzyw, starych książek kucharskich i przypraw. Romantyczny idealista wyjdzie z kina w podskokach.
Chef
- czyli wyjście awaryjne w stylu tex-mex
Pierwszy film od dawna, który nie zapomina, że istnieje coś takiego jak rzeczywistość social media, w każdej jej odsłonie. Pełen soczystego mięsa, masła, tostów, ciągnącego się sera i chrupiącej pod zębami skórki chleba. Sen o pieczonej łopatce gwarantowany!
I teraz już naprawdę nie wiem... czy po prostu jestem głodna, czy może głodna historii zakończonych happy endem...
Klasyczny #foodporn zafundowałam sobie ostatnio dwa razy. Podczas pierwszego, wcinałam nachos z domowym guacamole, aż mi się uszy trzęsły, podczas drugiego byłam zaraz po kolacji w restauracji, serwującej wyłącznie wariacje na temat ravioli. I chyba tylko to, uratowało mnie przed podgryzaniem foteli.
The Hundred-Foot Journey
- czyli bollywood pod słońcem Toskanii
Zabawna, ciepła i bajkowa opowieść o przeznaczeniu. Pełna świeżych warzyw, starych książek kucharskich i przypraw. Romantyczny idealista wyjdzie z kina w podskokach.
Chef
- czyli wyjście awaryjne w stylu tex-mex
Pierwszy film od dawna, który nie zapomina, że istnieje coś takiego jak rzeczywistość social media, w każdej jej odsłonie. Pełen soczystego mięsa, masła, tostów, ciągnącego się sera i chrupiącej pod zębami skórki chleba. Sen o pieczonej łopatce gwarantowany!
I teraz już naprawdę nie wiem... czy po prostu jestem głodna, czy może głodna historii zakończonych happy endem...
wtorek, 15 lipca 2014
Berlin `14
Całkowicie "zapomniałam", że miesiąc temu byłam w Berlinie. Again! Po czterech latach od ostatniej turystycznej wizyty, pojechaliśmy tam na długi weekend z przyjaciółmi.
Po pierwsze Berlin jest niesamowicie smaczny.
Czuję się tam pełną swobodę i wolność. Jest kanciasty i różnorodny, pełen życia. Nie będę się rozpisywać gdzie pójść, co zobaczyć bo na każdym rogu odkrywać w nim można coś nowego. Warto spędzić tam nawet kilka godzin.
I teraz już sama nie wiem, gdzie wolałabym się wyprowadzić i uciec od wszystkich wariactw... w pojedynku Londyn kontra Berlin... wygrywa jednak Berlin. Choć tego języka nie polubię nigdy!
Po pierwsze Berlin jest niesamowicie smaczny.
Czuję się tam pełną swobodę i wolność. Jest kanciasty i różnorodny, pełen życia. Nie będę się rozpisywać gdzie pójść, co zobaczyć bo na każdym rogu odkrywać w nim można coś nowego. Warto spędzić tam nawet kilka godzin.
I teraz już sama nie wiem, gdzie wolałabym się wyprowadzić i uciec od wszystkich wariactw... w pojedynku Londyn kontra Berlin... wygrywa jednak Berlin. Choć tego języka nie polubię nigdy!
niedziela, 25 maja 2014
#instadaily
1. zielone koktajle to moje ulubione jedzenie na mieście, tym bardziej że właśnie zaczynam siódmy tydzień diety; 2. Michaśka Witkowska wydała nową książkę, dozuję przyjemność czytając po rozdziale dziennie... 3. mam ogromną słabość do butów... co zrobić... 4. fitporn... bo dieta to nie wszystko!
czwartek, 17 kwietnia 2014
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
dieta, dzień 01
Oczywiście bez przesady, bo jedzenie to moje hobby, ale pewne zmiany czas wprowadzić! Trzymajcie kciuki!
sobota, 29 marca 2014
wtorek, 18 marca 2014
kuchenny nie-zbędnik, cz.1
Jak powiedziała Carrie w jednym z filmów z serii SATC:
Zamiast ubierać siebie na wiosną, kompletuje brakujące elementy w mieszkaniu. Najgorzej jest chyba z oświetleniem, znalezienie idealnej lampy do sypialni graniczy z cudem, ale nie poddaje się!
Jeżdżę też często do przeróżnych sklepów z wyposażeniem kuchni. Za każdym razem wracam z czymś niezwykłym! Moja ostatnia zdobycz to nożyk do smarowania kremem, jak głosi etykieta!
“I’ve been cheating on fashion with furniture.”
Zamiast ubierać siebie na wiosną, kompletuje brakujące elementy w mieszkaniu. Najgorzej jest chyba z oświetleniem, znalezienie idealnej lampy do sypialni graniczy z cudem, ale nie poddaje się!
Jeżdżę też często do przeróżnych sklepów z wyposażeniem kuchni. Za każdym razem wracam z czymś niezwykłym! Moja ostatnia zdobycz to nożyk do smarowania kremem, jak głosi etykieta!
Auchan, za jedyne 7,90!
wtorek, 11 lutego 2014
Taste of Runway
Okej... wrzucając dzisiaj kolejny zachwycający pomysł z sieci, sama sobie zaprzeczam, ale takie internetowe niespodzianki bardzo mi się podobają!
"Taste of Runway" to połączenie moich dwóch pasji - mody i jedzenia, przedstawione w pięknej i bardzo często zabawnej formie:
"Taste of Runway" to połączenie moich dwóch pasji - mody i jedzenia, przedstawione w pięknej i bardzo często zabawnej formie:
D&G ss 2012 / avocado cream with violets
Elie Saab ss 2012 / breaded cutlet
Paco Rabanne ss 2012 / marinated sardines
poniedziałek, 24 czerwca 2013
ToTu są najlepsze pierogi w Warszawie
Niepozorne pawilony na Niekłańskiej na Saskiej Kępie w Warszawie. Mała budka, a tam najlepsze chińskie pierogi w mieście. Smacznie i tanio. Pycha!
poniedziałek, 3 czerwca 2013
niedziela, 19 maja 2013
Koszyki
Cudowne niedzielne (późne) śniadanie w Koszykach! Komosa z avokado, pieczone ziemniaczki, boeuf bourguignon i prosecco!
sobota, 23 marca 2013
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Zakopane na ferie
Nie mam pojęcia skąd bierze się ta zła opinia o Zakopanym! A może to tylko ja, patrze na świat innymi oczami, bo nie napotkałam ani tłumów i tandety na Krupówkach /to samo i w takim samym natężeniu spotkamy w Sopocie, na Krakowskim Przedmieściu, czy Kazimierzu Dolnym/, nie traciłam czasu w kolejkach na Kasprowy ani na Gubałówkę, na stoku wcale nie potykałam się o innych narciarzy, anie nie stałam w kolejce do wyciągu. Drogo wcale nie jest, wystarczy zamawiać porcje na miarę swoich możliwości, a smacznie jest na całej rozciągłości, a uwierzcie mi, odwiedziłam w ciągu ostatnich 5 dni z 20 knajp w centrum Zakopanego!
Miód na gorąco najlepiej smakuje do oscypka na boczku, najlepszą żurawinę domowej roboty serwują w Gazdowej Kuźni, moskola najlepiej jeść z grzybami z Doliny Chochołowskiej, a rydze tylko smażone na maśle. Kwaśnica i klimat na jej jedzenie najlepszy w knajpie na szczycie Gubałówki, sami zobaczcie:
Polecam rozmowę z tamtejszą Babcią Klozetową, która z pasją opowie Wam o wypędzaniu demonów syropem z cebuli własnej roboty.
Wejście na Kasprowy Wierch to wręcz obowiązek, a termy, np te w Białce Tatrzańskiej, oddalone od Zakopanego o 30 minut samochodem, sama przyjemność - pragnę obalić kolejny mit! Mimo weekendu i ferii ludzi wcale nie było więcej niż na miejskim basenie w dniu powszednim.
Zostało jeszcze dużo do zrobienia i zobaczenie! Mimo siniaków, kilku groźnych upadków i narażenia życia swojego i innych /nie wyhamowałam w odpowiednim momencie/, złapałam narciarskiego bakcyla! Wrócę na pewno za rok!
środa, 5 grudnia 2012
Francja czy Włochy?
Ostatnio zadaje sobie dużo pytań. Jak widać blogaska to także nie omija... W poszukiwaniu inspiracji kulinarnych, w miniony weekend zrobiłam sobie mały maraton z dwoma programami, wspominając przy okazji wakacje.
WŁOCHY - Nigellissima
Jakoś szczególnie za Nigellą Lowson nie przepadam, ale w tej włoskiej serii nie sili się na kokietowanie z kamerą, a skupia się na świetnych włoskich przepisach, które można zrobić w 10 minut! Risotta na 10 sposobów- nie koniecznie z użyciem ryżu, proste desery, mięsa które "same się robią" i o wiele więcej! Idealne!
"Nigellissima" przypomniało mi piękny tydzień w Rzymie, i to, jak bardzo po powrocie chciałam nauczyć się mówić po włosku!
FRANCJA - The Little Paris Kitchen
Rachel Khoo to młoda Brytyjka, która od 6 lat mieszkająca w Paryżu. W programie widać, że czuje się tam świetnie, jest naturalna, urocza i bardzo zaradna. Pokazuje, że kuchnia francuska wcale nie musi być nadęta, powiedziałabym nawet, że dzięki Khoo kuchnia francuska wydaje się dziecinnie prosta! W trakcie programu poznajemy kilka świetnych i prostych patentów na efektowne śniadania, zupy gulaszowe wydają się gotować same, a sałatki, szczególnie te z burakami i korzeniem pietruszki to istne obrazy na talerzu! Robię się głodna na samą myśl! Na mnie samej Paryż nie zrobił porażającego wrażenia, pod względem kulinarnych, modowym i turystycznym. Wolę północną Francję! W Normandii pokochałam cydr! Choć z owocami morza, rybami... nadal mam pewien problem.
Programów poszukajcie w sieci i... Smacznego!
WŁOCHY - Nigellissima
Jakoś szczególnie za Nigellą Lowson nie przepadam, ale w tej włoskiej serii nie sili się na kokietowanie z kamerą, a skupia się na świetnych włoskich przepisach, które można zrobić w 10 minut! Risotta na 10 sposobów- nie koniecznie z użyciem ryżu, proste desery, mięsa które "same się robią" i o wiele więcej! Idealne!
"Nigellissima" przypomniało mi piękny tydzień w Rzymie, i to, jak bardzo po powrocie chciałam nauczyć się mówić po włosku!
FRANCJA - The Little Paris Kitchen
Rachel Khoo to młoda Brytyjka, która od 6 lat mieszkająca w Paryżu. W programie widać, że czuje się tam świetnie, jest naturalna, urocza i bardzo zaradna. Pokazuje, że kuchnia francuska wcale nie musi być nadęta, powiedziałabym nawet, że dzięki Khoo kuchnia francuska wydaje się dziecinnie prosta! W trakcie programu poznajemy kilka świetnych i prostych patentów na efektowne śniadania, zupy gulaszowe wydają się gotować same, a sałatki, szczególnie te z burakami i korzeniem pietruszki to istne obrazy na talerzu! Robię się głodna na samą myśl! Na mnie samej Paryż nie zrobił porażającego wrażenia, pod względem kulinarnych, modowym i turystycznym. Wolę północną Francję! W Normandii pokochałam cydr! Choć z owocami morza, rybami... nadal mam pewien problem.
Programów poszukajcie w sieci i... Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































