czwartek, 19 lutego 2015

Barcelona `15

To już powoli taka mała tradycja, że co kilka miesięcy zgraną i sprawdzoną paczką wyjeżdżamy na dłuższy weekend odetchnąć od rzeczywistości! Inni wybierają piasek i prażenie się na słońcu, my miejski tłok... ze słońcem i piaskiem.


Kiedy w Warszawie płonął most łazienkowski, my spacerowaliśmy po uliczkach Barcelony, zwiedzaliśmy i obżeraliśmy się w małych knajpkach tapasami, popijając wszystko różową cavą!


Nie będę polecać Wam nic konkretnego, bo wychodzę z założenia, że i tak najlepiej jest się w obcym mieście zgubić i iść na przełaj. Tylko wtedy można natrafić na najlepsze churros, zjeść tapasy w miejscu wyglądającym jak mordownia na szmulkach, czy wejść do parku Güell od strony najpiękniejszego widoku w tej części Europy!


Brak komentarzy: