niedziela, 29 lipca 2012

Gdzie zjeść w Kazimierzu Dolnym?

Jako osoba która wychowała się w powiecie puławskim, do tego weekendu nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie. Zdarzało mi się jeść pizze w Pubie Mars zimą, lody, czasem słodką bułkę u Sarzyńskiego. Resztę miejsc, szczególnie podczas sezonu, omijałam z daleka. A tu taka miła niespodzianka!

Naleśniki Francuskie, ul. Krakowska 26


Naleśnik gryczany o świetnym smaku, nadzienie wybrałam sama - szpinak z kurczakiem, który spamował szpinakiem i kurczakiem, podane szybko i z uśmiechem, do tego zimny /32 stopnie w ciniu/ cydr, wszystko skonsumowane w uroczym ogrodzie!

Cena zestawu: 30 zł

 Restauracja KWADRANS, ul. Sadowa 7a


Kozi ser z boczkiem, z dżemem z czerwonych porzeczek i jagodami. Przystawka, którą można spokojnie potraktować jak danie główne - bardzo smaczne choć powinni do tego dodawać pieczywo, do tego mrożona kawa, z dobrej jakości lodami, nie przesłodzona. Minus za wystrój i toporne krzesła, choć kominek wewnątrz, zimą gwarantuje świetny klimat.

Cena zestawu: 36zł

Restauracja Kuchnia & Wino, ul. Krakowska 13
- czyli najlepsze na koniec!


Trochę kuchni molekularnej Modesta Amaro i wina Marka Konrada, co daje świetną restaurację, w romantycznym, wykwintnym klimacie ale bez sztywniactwa. Woda za darmo, co na zachodzie jest standardem, a u nas nadal rzadkością... Zaczynając od góry: szparagi z szyszkami sosny, które są bardzo smaczne i smakują jak...sosna, do tego świeża, przypieczona chałka - robi wrażenie już samym wyglądem, choć tak jest akurat z każdym daniem. Chłodnik polecam dla raków, bo trudno jest je teraz znaleźć w menu restauracji. Pstrąg z kapustą i jarzębiną rewelacyjny, chodź w wersji wędzonej i na sałacie, przesadzono z akacjowym miodem, a lodowa sałata, w miejscu gdzie większość składników w kuchni pochodzi z okolicy, i to w sezonie, rozczarowuje. Na deser można zjeść lody własnej roboty, te miętowe dają niezłego kopa, mus z rabarbaru ma szanse zmienić wasze wspomnienia z nim związane, ale to creme brule z kawiorem z truskawek i marchewki, z ogromną ilością ziarenek wanilii to najlepsze zakończenie świetnej uczty. Trzeba przyznać, że ceny nie są niskie, nawet powiedziałabym - wysokie, ale nie wyższe niż w smażalni przy Wiśle obok parkingów..., a jakość nieporównywalna.

Cena zestawu: restauracja oferuje menu smakosza, gdzie za 3 dania, płaci się 65 zł za osobę.

Kazimierz dobrą kuchnią stoi!

środa, 25 lipca 2012

"A pamiętasz jak...?!", kasety VHS

Pamiętacie jak w latach 90-tych pojawiły się pierwsze odtwarzacze VHS? Choć miała je większość gospodarstw domowych, trudno było poszczycić się bogatą kolekcją własnych kaset. A dzieci filmy oglądać chciały! Wyjście?! W kółko oglądaliśmy te same 3-4 taśmy, współczesne dzieciaki pewnie uznałyby to za kompletny absurd, jednak my, tak "my!" bo i ja lata 90-te zaliczam do lat młodości, potrafiliśmy je oglądać bez mrugnięcia okiem w kółko, no okej, w każdą niedzielę po Disco Relax*. Sprowokowana dyskusją przy wiśniowym serniku, zaczęłam rozmyślać o kasetach z mojego dzieciństwa:

"Robocik" bo tak w polskiej wersji językowej przetłumaczono tytuł "And You Thought Your Parents Were Weird!" /bez komentarza, serio.../ - to mój dziecięcy hit numer jeden! Nie oglądałam go od rzeczonych wczesnych lat 90-tych, w pamięci mam za to mnóstwo efekciarskich scen i wzruszających momentów, dzięki którym idealistyczne postrzeganie świata, utwierdzenie w przekonaniu, że wszystko oparte jest jest na zrządzeniu losu, rodzina jest najważniejsza, a dobro i miłość zawsze zwycięża, pozostało do dziś.

A Wy pamiętacie swoją kasetę VHS?

* ten wątek pominę, licząc że nikt nigdy nie zechce do niego wrócić, także ja

poniedziałek, 23 lipca 2012

Katarzyna Kukuła, malarstwo


"Kraina mlekiem i miodem płynąca"


Katarzyna Kukuła pochodzi z Koloni Cieśle. Urodziła się w 1987 roku w Katowicach. Absolwentka Liceum Plastycznego w Dąbrowie Górniczej, z dyplomem na Wydziale Malarstwa w pracowni malarstwa prof. Leszka Misiaka oraz w pracowni rysunku Bogusławy Bortnik-Morajdy. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, tkaniną artystyczną oraz filmem animowanym.


Do zobaczenia podczas gdańskiej wystawy najlepszych dyplomów studentów ASP w Polsce

niedziela, 22 lipca 2012

Sopot, lipiec `12




Zupa rybna w kilku wersjach, mus czekoladowy, dużo wina, Orange Kino Letnie, połowy bursztynu, alarm przeciw pożarowy i ewakuacja z hotelu o 3 w nocy i "Pióropusz" Mariana Pilota.

piątek, 20 lipca 2012

"obraz ma zawsze ostatnie słowo"

Cudownie jest mieć czas na wszystko, pomijam oczywiście absurd zamykania galerii i muzeów przed godziną 18 w stolicy prężnie rozwijającego się kraju, może to przez te tłumy, które w Noc Muzeów napatrzą się na tyle dzieł sztuki, że potem przez cały rok bolą ich oczy? O dziwo w wakacje wystaw jest sporo, a i chętnych jakby więcej i to z zagranicy, albo takich jak ja, na niespodziewanym urlopie i z brzydką pogodą i deszczem nad głową, ale przecież ja nie o tym...


Muzeum Narodowe
wystawa: Wywyższeni. Od faraona do Lady Gagi.


Zdjęcie z wystawą nie ma nic wspólnego, ale to jedyny kadr jaki uchwyciłam podczas 2,5 godzinnej wizyty w narodowym. Historię tego medalionu opiszę może kiedy indziej... Wystawa "Wywyższeni..." poprzez samą nazwę miała oburzyć lub zaintrygować, do tego huczne otwarcie i Prezydentem RP i Dodą. Poszłam na nią z pewnym dystansem,w sumie nie wiem czego się spodziewałam - sfinksa z mięsnej sukience Gagi, czy samej Gagi z piaskowca? Obszerna wystawa, podzielona tematycznie, od antyczności po współczesność z tygodnika Gala, pokazuje kolejno wszystkie atrybuty nadające władzę, wywyższając jednostkę ponad inne. Złudna równość, insygnia, nadawanie sobie boskich przymiotów, aż po propagandę, zmyślne kampanie i gadżety. Piszę bardzo ogólnie, bo trzeba to zobaczyć i zagłębić się samemu. Przejść przez każdy z etapów, aby zdać sobie sprawę z małostkowości współczesność, i nie piszę tego dlatego, że jedna z rzeźb w pierwszej sali puściła do mnie oko.

Muzeum Plakatu
wystawa: 23. Międzynarodowe Biennale Plakatu


Ile lat zbierałam się do Muzeum Plakatu? Sześć?! Teraz uważam to za skandal! Wilanów jest 20 minut drogi autobusem od mojego mieszkania. Po pierwsze - budek jest świetne zaprojektowany, choć jego powierzchnia nie jest w pełni wykorzystana - szkoda! Po drugie - sporą część plakatów 23 biennale można lub można było zobaczyć na ulicach Warszawy, więc warto rozglądać się uważnie, aby sztuki nie pomylić z reklamą. Po trzecie - usiąść na miękkim fotelu i chłonąć formy i kolor, jakimi plakat jest nasycony, pełen metafor, szczególnie w tak obszernej wystawie - bezcenne!


Dziwi mnie jedno, okej, może nie dziwi sam fakt, ale raczej to że nikt nie wpadł na to, aby stroną internetową i wszelką działalnością w sm /facebook czy pinterest/, nie zrobić z tego najgorętszego miejsca kulturalnego naszego kraju! Forma sama się prosi. Jeśli ktoś z MP się do mnie zgłosi /choćby na adres yonska[małpa]gmail.com/ z przyjemnością obszerniej przedstawię swoje pomysły, a nawet pomogę w realizacji, za drobną opłatą kilku plakatów ze ściany :)

Galeria Zachęta
wystawa: Sztuka wszędzie. Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie 1904–1944

Znam ludzi, którzy boją się Zachęty. I ja to nawet rozumiem, przecież nie każdy jest w stanie pojąć o co chodzi we współczesnym świecie, o sztuce nawet nie wspominając. Ale trailer wystawy, wydał mi się tak zachęcający, że nie mogłam sobie odpuścić:


Jednym słowem? Świetna! Jest i moja ulubiona sztuka użytkowa, sporo o grafice książkowej o której nie miałam pojęcia, o pięknych transatlantykach, o warszawskiej szkole rzeźby i świątyni opatrzności, która nigdy nie powstała, a to co przywołuje się w naszej pamięci słysząc tę nazwę jest zwyczajną kpiną.. Spacerujesz po obszernej wystawie, między oczami przelatują Ci daty: 1912, 1922, 1933, ..., 1934 i czujesz dumę. A potem jesteś wściekły, że wojna to wszystko zniszczyła i przerwała.

Niestety, wojna to suka. - napisał przyjaciel, w odpowiedzi na to ostatnie zdanie wysłane mu smsem...

środa, 18 lipca 2012

Felek Marynarz

Projekt Lubomira Tomaszewskiego z 1959 roku dla Fabryki Porcelany AS Ćmielów od tygodnia w moim domu! Dziękuje J.!

wtorek, 17 lipca 2012

but na wtorek

Nowy cykl na blogasku, w każdy wtorek, "życie z perspektywy buta":

skórzane klapki ze srebrnym dżetem/CCC, Marina Puławy

poniedziałek, 16 lipca 2012

Perła Summer

Rynek europejski zalany jest piwem z lemoniadą czy cydrem od lat, zajmując znaczącą część całego piwnego, w kilkudziesięciu procentach. Moda na nie w Polsce przyszła wraz z EURO 2012. Rodzime browary zareagowały momentalnie. Trudno porównywać Somersby do Warki czy Lecha, bo odpadają w przedbiegach. Świetnie za to radzi sobie nowość z lubelskiego browaru - Perła Summer.

Natknęłam się na nią w rodzinnych stronach (ciekawa jestem czy dystrybuowana będzie także do województwa mazowieckiego?). Ma 5% alkoholu, świetny cydrowy smak i oczywiście przystępną cenę. Drzewko z puszki Somersby (bo nie oszukujmy się, projekt mocno inspirowany), zastąpiono dziewczyną na rowerze. Po fali krytyki i kąśliwych uwagach konsumentów, browar oficjalnie zastrzegł, że jazdy po alkoholu nie promuje, wręcz odradza. Serio?...

Cydru, który pokochałam na wakacjach we Francji nie pobije, ale tymczasowo na pewno zastąpi!

Na zdrowie!

niedziela, 15 lipca 2012

Marina Puławy

To ogromna przyjemność wpaść do rodzinnego miasta na kilka chwil i go nie poznać. Oczywiście w pozytywnym sensie, bo kiedy zagospodarowywane są w sposób przemyślany, te najbardziej zaniedbane tereny, nie pod nowy supermarket czy... nowy supermarket - serce rośnie!

Puławski Port został zamieniony na śliczną marinę. Przystań jeszcze nie została oddana do użytku, ale zapowiada się świetnie. Dobrze zaprojektowane budynki, miejsca parkingowe, garaże dla łodzi i całe zaplecze, które osobom zorientowanym w tym sporcie na pewno powie więcej niż mi.




Najważniejsze, że ta część miasta otwiera się na turystów, że Puławy będą połączone z przystanią w Janowcu i Kazimierzu Dolnym, że jest szansa na nabrzeżną trasę rowerową i że ta inwestycja powiększy infrastrukturę hotelową w mieście, bardzo na to liczę. Jestem dumna.

A tak, to miejsce wyglądało kilkadziesiąt lat temu. Spichlerz widoczny na zdjęciu jest teraz ruiną, są plany na zrobienie tam hotelu:


środa, 11 lipca 2012

XXVI w.m.e.

Kolejny rok za mną. Równie ciężki, skomplikowany i pełen zmian, co szczęśliwy i zaskakujący. Zdjęcie poniżej pochodzi z moich 7 urodzin, mama zrobiła mi wtedy jagodowy tort:


To "zdjęcie" było okładką zaproszenia na urodziny, które pierwszy raz zorganizowałam sobie sama:

Świetna energia i świetni ludzie! Mam nadzieje, że jak zabobon noworoczny, jakie urodziny taki cały następny rok, prawda?


czwartek, 5 lipca 2012

Marzena Ślusarczyk, malarstwo

Mam słabość do takiego malarstwa. Duże przestrzenie, kobiety w niebycie, błękity... Przechodząc obok Galerii Ether w Warszawie zakochałam się w 3 sekundy. Kiedy już zostanę w końcu kuratorką wystaw, a przynajmniej we własnym domu, na własnej ścianie, przed którą stanie ogromna szara lub biała miękka sofa, chciałabym mieć jeden z poniższych w swojej kolekcji!




- więcej prac Marzeny Ślusarczyk i jej bio dostępne TUTAJ!

środa, 4 lipca 2012

wtorek, 3 lipca 2012

najgorszy cover ever?

Tak.

Niestety (raper?) Pitbull wziął w obroty nie jakąś seksowną wokalistkę, w celu przypomnienia jej światu po porodzie (patrz: Jennifer Lopez), a zabrał się za moją osobistą świętość! Soundtrack z filmu Dirty Dancing!
Wiem...to takie banalne od x lat oglądać w urodziny ten sam film, i wzruszać się na nim za każdym razem tak samo, ale tak to już jest ze słabościami. Rady nie ma, trzeba się z tym pogodzić i zaakceptować.

Scena z piosenką "Love Is Strange (Mickey & Sylvia)" jest bardziej kultowa od wszystkich Gwiezdych Wojen razem wziętych:



















I kiedy myślisz, że nic nie zakłóci tego nostalgicznego momentu, nagle jeeep! Oficjalna piosenka do "Man in black III":



Auć!

poniedziałek, 2 lipca 2012