Pokazywanie postów oznaczonych etykietą collage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą collage. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 października 2014
"Smacznego" w stylu Top Chefa!
Bardzo lubię gotować! Namiętnie też oglądam programy kulinarne! A jak jedno można połączyć z drugim to przepis na idealny wieczór gotowy! (tym bardziej, że do domu wraca się z jedzeniem na kilka dni)
Studio kulinarne Cook Up organizuje warsztaty nie tylko z Sebastianem Olmą (na zdjęciu), warto zajrzeć, jeśli lubicie ... jeść! :)
* na zdjęciach sałatka z dynią i kurkami z sosem ze szczawiu i risotto z dynią i krewetkami #mniam
piątek, 20 września 2013
Projekt Wola: dodatki
- ważnym akcentem w moim salonie jest tapeta Niny Campbell, która już 5 października będzie położona na ścianie, postanowiłam dobrać do niej mocne dodatki - te znalazłam w sklepie 9design: lampę do przedpokoju, lampę podłogową do salonu (ma 2 metry!!) i porcelanowy stołek w leśnym klimacie - czad!
sobota, 5 lutego 2011
"Chcemy być nowocześni!" ale...
Wystawa polskiego designu w Muzeum Narodowym zapowiadana była od tygodni. Po wielu artykułach, apelach na branżowych blogach spodziewałam się po niej wiele. "Chcemy być nowocześni!" i chwalić się narodowymi skarbami na światowym poziomie, ale zamiast pełnych sal wypełnionych przedmiotami, które i tak kurzą się w magazynach w Otwocku, otrzymaliśmy jedną salę z eksponatami znanymi ze zdjęć i ulotek, krzesłami których i tak było zdecydowanie mniej niż na wakacyjnej ekspozycji w salonie meblowym Emilia w centrum Warszawy i ścianę pełną przypadkowych tkanin...
Choć przyznać trzeba, że osoby niezaznajomione z tematem będą usatysfakcjonowane. Kształty i wzory wydadzą im się dziwnie znajome z katalogów wielkich korporacji jak Marimekko czy Ikea. Tylko że te nasze, Polskie, zaprojektowane były pod koniec lat 50-tych.
Lekko zawiedziona, z optymizmem patrzę w przyszłość.
poniedziałek, 12 lipca 2010
foto-komórka urodzinowa
To już 3 urodziny w Livingu, prywatnie 24.
Podczas tych ostatnich 12 miesięcy działo się sporo*:
- nie mam już grzywy.
- zjeździłam pół Europy samochodem.
- spędziłam cudny weekend w Berlinie.
- zrobiła się ze mnie gadżeciara.
- przez miesiąc "obijałam się" w domu.
- przespałam sylwestra.
- zamieniłam małą korporację na ogromną.
- Warszawa powoli przestaje mnie zaskakiwać.
* gdyby wdawać się w szczegóły byłoby tego na 3 godziny czytania
... a teraz zmienił się sam Living Room.
Podczas tych ostatnich 12 miesięcy działo się sporo*:
- nie mam już grzywy.
- zjeździłam pół Europy samochodem.
- spędziłam cudny weekend w Berlinie.
- zrobiła się ze mnie gadżeciara.
- przez miesiąc "obijałam się" w domu.
- przespałam sylwestra.
- zamieniłam małą korporację na ogromną.
- Warszawa powoli przestaje mnie zaskakiwać.
* gdyby wdawać się w szczegóły byłoby tego na 3 godziny czytania
... a teraz zmienił się sam Living Room.
sobota, 18 kwietnia 2009
sobota, 14 lutego 2009
Miłość to...

Ostatnia strona dziennika Fakt mnie fascynuje. Poza wiecznie roznegliżowanymi paniami, wstrząsającymi historiami o spadających szafach, pogodą, wynikami lotto itd - znajdują się tam nieśmiertelne amorki:

Co jest w nich takiego fascynującego? Poza tym że są słodkie?
Nie mogę wyjść z podziwu, jak ktoś, 365 dni w roku, zapewne od kilku lat, potrafi wymyślić tyle powodów do kochania kogoś, a do tego to wszystko rozrysować!

P.S. dla J.: (moja)Miłość to...Ty!
***
i hand made z zeszłego roku :)
translation:
***
i hand made z zeszłego roku :)
translation:The last page of Fakt magazine always fascinates me. Apart from the always no-so-dressed women,thrilling stories about the weather, lottery results, or cupboards falling down etc, there also are immortal amarettos. What’s so fascinating about them apart from being cute? I just can’t stop admiring the author for coming up with so many reasons for loving someone and even put it in pictures anbd doing so each and every day, probably for several years now!
piątek, 12 grudnia 2008
spy disguise
czwartek, 2 października 2008
środa, 1 października 2008
Cafe Fogg na ustach gra
Przegapiłam premierę...szczerze mówiąc nawet na nią nie czekałam szczególnie, bardziej rokowały nazwiska niż same utwory.
Efekt? Niesamowity!

Już nigdy!
To ostatnia Niedziela!
i oczywiście Pikku Nina!
Klasyki nabrały wyjątkowego charakteru Tych 4 kobiet.
-zresztą, co ja gadam...cała płyta Gra!
(Jesienne Róże pachną nawet jak d`n`b)
Efekt? Niesamowity!

Już nigdy!
To ostatnia Niedziela!
i oczywiście Pikku Nina!
Klasyki nabrały wyjątkowego charakteru Tych 4 kobiet.
-zresztą, co ja gadam...cała płyta Gra!
(Jesienne Róże pachną nawet jak d`n`b)
środa, 10 września 2008
Londyn
Polubiłam to miasto za kilka rzeczy:
-za kontrastowe "china town", pełne knajp, sterty gazet późnym popołudniem i zapach wędzonego kurczaka:

- za zakazy/nakazy którym podporządkowują się wszyscy!


- za soho, i banksy na każdym kroku:

- za deszcz:

- i tysiące leżaczków w każdym parku:
...i oczywiście za sklepy z ubraniami i żywnością organiczną!
Już liczę dni do następnej wizyty!
-za kontrastowe "china town", pełne knajp, sterty gazet późnym popołudniem i zapach wędzonego kurczaka:

- za zakazy/nakazy którym podporządkowują się wszyscy!


- za soho, i banksy na każdym kroku:

- za deszcz:

- i tysiące leżaczków w każdym parku:
...i oczywiście za sklepy z ubraniami i żywnością organiczną!Już liczę dni do następnej wizyty!
czwartek, 14 sierpnia 2008
air
sobota, 19 lipca 2008
poniedziałek, 7 lipca 2008
mikro-kosmos
Co jest potrzebne aby dobrze się bawić i spędzić na świeżym powietrzu kilka niezapomnianych godzin, turlając się po trawie?
Ano aparat i małe zwierzęta.
Tak oto spontanicznie, natchniona, ożywiłam na moment kilka plastikowych figurek :)
Moim faworytem jest jeleń, na którego niestety już czai się lampart, biedny:




Ano aparat i małe zwierzęta.
Tak oto spontanicznie, natchniona, ożywiłam na moment kilka plastikowych figurek :)
Moim faworytem jest jeleń, na którego niestety już czai się lampart, biedny:


Konik z Roztocza skubiący świeżą trawę:
Orka w rwącej ... rynnie:

a także słoń, niestety nie mogłam znaleźć sawanny:
poniedziałek, 30 czerwca 2008
rebajas!
Czy wy też tak macie?!
Nękani ( bo nawet nie nęceni ) wszem i wobec, wiadomościami o wyprzedażach, zaczynacie się nastawiać na jakieś ciekawe kąski za małe pieniądze.
Zbieracie złotówkę do złotówki, zmuszacie się aby po pracy ze skaczącym ciśnieniem pójść do centrum handlowego, wchodzicie do sklepu z witryny którego atakuje was mega wiadomość: SALE! i...
...owszem, przerzucacie wieszaki z -50%, potem oglądacie spodnie za 39.99, następnie przechodzicie do stoiska z "2za1", zrezygnowani podchodzicie do -70%, ktoś wciska wam skarpetki za 1zł ale i tak...

...wychodzicie z centrum wyłącznie ze zdjęciami wyżej wspomnianych witryn w pamięci ( lub w aparacie jak kto woli )!
Zazdroszczę tym, którzy potrafią korzystać z okazyjnych cen. Mnie to wyszukiwanie okazji raczej ogłupia, tym bardziej że próbowałam już 3 raz...jedyna korzyść jaką widzę w tym całym szaleństwie to natchnienie do nowego paint-owego obrazka :/ :

Pozdrawiam :)
Nękani ( bo nawet nie nęceni ) wszem i wobec, wiadomościami o wyprzedażach, zaczynacie się nastawiać na jakieś ciekawe kąski za małe pieniądze.
Zbieracie złotówkę do złotówki, zmuszacie się aby po pracy ze skaczącym ciśnieniem pójść do centrum handlowego, wchodzicie do sklepu z witryny którego atakuje was mega wiadomość: SALE! i...
...owszem, przerzucacie wieszaki z -50%, potem oglądacie spodnie za 39.99, następnie przechodzicie do stoiska z "2za1", zrezygnowani podchodzicie do -70%, ktoś wciska wam skarpetki za 1zł ale i tak...

...wychodzicie z centrum wyłącznie ze zdjęciami wyżej wspomnianych witryn w pamięci ( lub w aparacie jak kto woli )!
Zazdroszczę tym, którzy potrafią korzystać z okazyjnych cen. Mnie to wyszukiwanie okazji raczej ogłupia, tym bardziej że próbowałam już 3 raz...jedyna korzyść jaką widzę w tym całym szaleństwie to natchnienie do nowego paint-owego obrazka :/ :

Pozdrawiam :)
poniedziałek, 23 czerwca 2008
złota pistacja
Trudno było wyjść z targu staroci z pustymi rękami, ale i trudno było się na cokolwiek zdecydować nie mając portfela wypchanego pieniędzmi. Mój wybór padł na tą słodko-pistacjową filiżankę. Bez spodeczka, z lekko startym "pozłacaniem", i na pewno nie taka stara jak zapewniał targujący się Rom...ale mnie się bardzo podoba - tym bardziej, że mam słabość do wszelakich kubków i filiżaneczek :)


wtorek, 13 maja 2008
flu
sobota, 3 maja 2008
Mojito attack
czwartek, 24 kwietnia 2008
Zagadka 1
niedziela, 20 kwietnia 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















