niedziela, 24 sierpnia 2014

akcja "zderzak"


Piękne podsumowanie tygodniowego "babskiego wyjazdu" do Sopotu - urwany zderzak na S7... Okazało się przy okazji, że mój najstarszy brat miał jednak rację - kiedy kobieta ma problem z samochodem na trasie, ZAWSZE znajdzie się jakiś mężczyzna gotowy jej pomóc!

piątek, 22 sierpnia 2014

po prostu pięknie


Kiedyś biegałam z wielkim Nikonem D90 w torbie, potem zamieniłam go na "baby nikona"... teraz zawsze mam przy sobie telefon. Pomijając sprzęt... człowiek raz na sto ujęć, robi takie zdjęcie, które na pewno powiesi na ścianie... mi się zdarzyło wczoraj.

Każdy kto mnie zna wie, że samokrytyki mam w sobie nawet nie cień, a wielki balon przywiązany do paska spodni, nie silę się też na artyzm tam, gdzie go nie ma, ale... to zdjęcie mi się udało! I nawet nie dlatego, że kocham b&w, i nawet nie dlatego, że znam tych dwojga, ale dlatego... że jest po prostu piękne. I kropka.

czwartek, 21 sierpnia 2014

środa, 20 sierpnia 2014

we love You Justin?


Cały koncert można podsumować jednym, acz krótkim dialogiem między mną, a moją przyjaciółką (a dodam, że bilety miałyśmy już od lutego):

KS: jakieś dziwne włosy ma, nie?!
- to czapka przecież
KS: czapka? czy kapelusz?
- kapelusz, kapelusz
KS: a no widzisz.

Dziękuję, Dobranoc :)

sobota, 16 sierpnia 2014

Delilah w Zatoce Sztuki


To nie był pierwszy rząd, to nie był też jeden z tych wyczekiwanych w pamiętniczku koncertów, ale... to był koncert, który na długo pozostanie w pamięci. Nie tylko przez cudowne towarzystwo, nie tylko przez muzykę na żywo, którą znam na pamięć z YT, ale przez atmosferę która biła ze sceny od pierwszej sekundy. Bosko!

wtorek, 12 sierpnia 2014

smaczne kino

...są filmy, na które lepiej pójść z mężczyzną ("Prisoners"), są też takie, na które możesz pójść tylko z przyjaciółką ("Magic Mike"... twój chłopak/kumpel/kolega z pracy nie zrozumie), są momenty kiedy idzie się do kina, a nie na film (wpisz dowolny tytuł), albo takie, gdzie już na reklamach otwierasz butelkę wina (wpisz dowolny tytuł), takie na które idziesz sam (wszystko z Bradem Pittem, no sorryyy) i takie na które pójdziesz z bratem ("Pacific Rim"), takie na które lepiej aby makijaż został za drzwiami ("About Time") i TAKIE... na które lepiej pójść... najedzonym.

Klasyczny #foodporn zafundowałam sobie ostatnio dwa razy. Podczas pierwszego, wcinałam nachos z domowym guacamole, aż mi się uszy trzęsły, podczas drugiego byłam zaraz po kolacji w restauracji, serwującej wyłącznie wariacje na temat ravioli. I chyba tylko to, uratowało mnie przed podgryzaniem foteli.

The Hundred-Foot Journey
- czyli bollywood pod słońcem Toskanii


Zabawna, ciepła i bajkowa opowieść o przeznaczeniu. Pełna świeżych warzyw, starych książek kucharskich i przypraw. Romantyczny idealista wyjdzie z kina w podskokach.

Chef
- czyli wyjście awaryjne w stylu tex-mex



Pierwszy film od dawna, który nie zapomina, że istnieje coś takiego jak rzeczywistość social media, w każdej jej odsłonie. Pełen soczystego mięsa, masła, tostów, ciągnącego się sera i chrupiącej pod zębami skórki chleba. Sen o pieczonej łopatce gwarantowany!

I teraz już naprawdę nie wiem... czy po prostu jestem głodna, czy może głodna historii zakończonych happy endem...

wtorek, 5 sierpnia 2014

gwiazdy instagramu, cz.2

Świat na instagramie jest jakiś taki piękniejszy... prawda!? Po ostatnich odkryciach, do podejrzenia w pościku sprzed kilku miesięcy, przyszedł czas na kolejną złotą trójkę:
 








środa, 30 lipca 2014

Jessie Ware w Zatoce Sztuki


Na urodziny od Przyjaciele dostałam coś wyjątkowego - wspomnienia. Co prawda urodziny miałam ponad dwa tygodnie temu, ale te, wspomnienia właśnie, zrealizowały się dopiero w sobotę. Za sprawą Jessie Ware! Dostałam bilety na jej koncert, i to pod samą scenę!



Uwielbiam! Najnowsza piosenka boska! Jeszcze raz dziękuję D. za "the best weekend ever!"

poniedziałek, 28 lipca 2014

sex on the beach!


... a właściwie love! I to wielkie LOVE!
- tą rozbrajającą parę przyłapałam dziś na plaży w Sopocie!