czwartek, 14 maja 2015

gwiazdy instagramu

Jeśli nie każdy ma, to każdy może mieć instagram. Ale poza zdjęciami znajomych, zdjęciami ich jedzenia, stóp na plaży czy nowej stylówki w windzie (żeby nie było że się wyzłośliwiam, sama to robię dosyć regularnie), uwielbiam obserwować insta nietuzinkowe! Oto trzy z nich, które uwielbiam:






wtorek, 5 maja 2015

but na wtorek

Podróże małe i duże, czyli nieśmiały powrót starego blogaskowego cyklu:


trampki na grubej gumie/prezent od Sz.; Koleje Mazowieckie

środa, 29 kwietnia 2015

my new handpoke tattoo


Mam słabość do tatuaży. Dwa tygodnie temu zdecydowałam się na delikatny, roślinny wzór wykonany (metodą handpoke) przez Natalię Hołub.

(wpis o pierwszym pojawił się tutaj jakieś 5 lat temu, w tym tempie, moje ciało pokryje się tatuażami jakoś w 2086 roku... Rodzice mogą odetchnąć z ulgą).

niedziela, 26 kwietnia 2015

banan na... parapecie

Na stronie Projekt Wola często wspominam o swoim zamiłowaniu do kwiatów w domu i o tym, że moje umiejętności ogrodnicze pozostawiają wiele do życzenia... ale! Staram się dbać o swoje rośliny i kiedy odwdzięczają się nowymi liśćmi, apetyt rośnie!

Kupiłam dziś bananowca w Lidlu!


 Trzymajcie kciuki! Może za 4 lata będzie koktajl z własnych bananów hyhy!

niedziela, 19 kwietnia 2015

morze zawsze po-może


 Jakoś tak się ostatnio składa, że jak czas trudniejszy w życiu, to uciekam nad morze. Na chwilę, na dzień lub dwa... nie ważne czym, byle pospacerować po molo. Zjeść zupę w Barze Przystań, śniadanie w Zatoce Sztuki albo wypić kawę w Gdańsku.


Pomaga.

sobota, 11 kwietnia 2015

klimatyczny Kraków `15

Wstyd się przyznać, ale w Krakowie byłam raz, jakieś 9 lat temu, kiedy składałam dokumenty na studia. Pojechaliśmy tam na kilka dni, aby oderwać się od...powiedzmy... korpo-wyścigu. Udało się! Głównie dzięki galeriom, wystawom, spacerom po Kazimierzu i... jedzeniu!


Jeśli już wspomniałam o jedzeniu...

Nie mogłam nie odwiedzić polecanych przez Szafę Sztywniary - Frytek Belgijskich w Krakowie (ul. Św. Wawrzyńca 16). Co by wiele nie mówić - pyszne, chrupiące, puszyste, wielkie porcje, miła obsługa i ogromny wybór sosów. O!


Drugie miejsce, napotkaliśmy całkowicie przypadkowo. Szliśmy boczną uliczką nad Wisłę, szukając przekąsek, które moglibyśmy zjeść na trawie.

Hummus Amamamusi (ul. Augustiańska 3), to klimatyczne, maleńkie królestwo hummusu. Właścicielka otwiera lokal 2 razy dziennie na kilka godzin, na oczach gości przygotowuje porcje z wybranymi dodatkami, tj. cytryna czy czosnek niedźwiedzi; zachęca do wyjścia z pojemniczkami na spacer, i zamiast wkręcać klientów w dodatkowe koszty, odsyła po chlebek do pobliskiej piekarni "Mojego Taty".


Na pewno wrócimy!

Smacznego!

środa, 11 marca 2015

Projekt Wola: #córkapszczelarza

Często zaglądam do sklepów Tiger Polska w poszukiwaniu "potrzebnych" bibelotów, tasiemek, naklejek, miseczek i wszystkich tych rzeczy, które zbierają kurz, i choć nienawidzisz odkurzać... i tak musisz je mieć! Jakiś czas temu na stronie sklepu pojawiła się zapowiedź wiosennej kolekcji produktów, a wśród nich te cuda! Półeczki w kształcie plastra miodu (30 zł za sztukę)!


Okazało się, że nie tylko ja miałam na nie ochotę, bo udało mi się je kupić dopiero w trzecim sklepie sieci i nie żółte jak planowałam, a liliowe. Przez przypadek zupełny, idealnie wpasowały się w klimat mojej sypialni z fuksjowym zagłówkiem!


Nareszcie mam gdzie odpowiednio wyeksponować moje figurki z Ćmielowa! :)

czwartek, 19 lutego 2015

Barcelona `15

To już powoli taka mała tradycja, że co kilka miesięcy zgraną i sprawdzoną paczką wyjeżdżamy na dłuższy weekend odetchnąć od rzeczywistości! Inni wybierają piasek i prażenie się na słońcu, my miejski tłok... ze słońcem i piaskiem.


Kiedy w Warszawie płonął most łazienkowski, my spacerowaliśmy po uliczkach Barcelony, zwiedzaliśmy i obżeraliśmy się w małych knajpkach tapasami, popijając wszystko różową cavą!


Nie będę polecać Wam nic konkretnego, bo wychodzę z założenia, że i tak najlepiej jest się w obcym mieście zgubić i iść na przełaj. Tylko wtedy można natrafić na najlepsze churros, zjeść tapasy w miejscu wyglądającym jak mordownia na szmulkach, czy wejść do parku Güell od strony najpiękniejszego widoku w tej części Europy!