sobota, 30 sierpnia 2008

Pegazy


Kiedy parę miesięcy temu zobaczyłam w gazecie wizualizację na pl. Krasińskich z 5 barwnymi figurami... - odliczałam dni. Artykuł zawisł nawet na tablicy korkowej w pracy :)

I nareszcie! Są!



Skrzydlate konie mają 3,5 metra wysokości i ważą 500 kilogramów.
Jest ich jak na razie 5 - zielony, żółty, czarny, różowy i pomarańczowy ( w planach jest jeszcze biały ). Zakładam, że największą popularnością będzie cieszył się ten różowy - taki sentyment, tęsknota za jelonkami z Powiśla.

Autorami projektu są Beata i Paweł Konarscy - znani miedzy innymi z kolorowych kogutów.




- ja się zakochałam :)!

piątek, 29 sierpnia 2008

Moda Męska lat 70-tych



Pulowerki, spodnie w buty, szerokie nogawki, nakrycie głowy, duże okulary, marynarki w kratę i obszerne kurtki z kołnierzem.
Nieodłączne otwarte przestrzenie i dzika natura.

Indywidualizm.

Boskie!

środa, 27 sierpnia 2008

Syreni Gród

Warszawska Syrenkę zna każdy. Po PKiN to najważniejszy i najbardziej rozpoznawalny symbol stolicy. Na pewno każdy zna tą na rynku starego miasta, .... a czy wiedzieliście, że Syrenek w Warszawie jest kilka, a nawet setki?
Oto jedna z nich:


Od 1939 roku stoi dumnie na Powiślu.
Wykonana została przez Ludwikę Nitschową, polską rzeźbiarkę.
Najpiękniejsza w tej rzeźbie jest twarz - mnie bardzo przyciąga, może dlatego, że "Danuta" czyli Krystyna Krahelska, która do niej pozowała, podczas okupacji przebywała w moim rodzinnym mieście - w Puławach.


- autorka miedzy innymi najsłynniejszej piosenki powstania warszawskiego i Polski Walczącej "Hej Chłopcy bagnet na Broń".

c.d.n.

wtorek, 26 sierpnia 2008

podróż sentymentalna

Uwielbiam tajemnice przeszłości, nawet z tej niedalekiej i nawet te związane ze mną, tym bardziej że jestem małym chomikiem i zbieram wszystko co może mnie za parę lat wzruszyć!
Mam to chyba po mamie, Ona też chomikuje wiele rzeczy które spokojnie mogła by wyrzucić.

Kwartalnik "Przyjaciółki" przeglądałam z zachwytem średnio co rok, kiedy dogrzebałam się tej sterty w szafce z włóczką: pomysły na kącik dla nastolatka, awangardowe swetry, przepisy na marmoladę...boskie - nawet kiedy nie umiało się czytać, bo przechowywany przez mamę SEZAM został wydany kilka lat przed moimi narodzinami.

Teraz natrafiłam na niego ponownie.
ZIMA 1984 - na okładce Małgorzata Niemen:



Modelka, aktorka, żona Tego Niemena.
24 lata po "Zabawach z Włóczką" także pojawia się na okładce, tylko że Exklusiva:



...chciałabym wyglądać tak po 50-tce!!

wtorek, 19 sierpnia 2008

night disco

Night Disco na plaży przy hotelu w Augustowie:

Tak na podsumowanie weekendu.
-generalnie zdjęcia tego typu kasuje od razu, nawet nie zrzucam ich na komputer...tym razem coś mnie powstrzymało, coś mi się w nich podoba...

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

LOT

Wyselekcjonowanie zdjęć z lotu okazało się nie możliwe... dlatego jest ich dziś wyjątkowo dużo.

Część 1 - przygotowania.
Pobudka o 4:10. Wyjazd pod Augustów z całą ekipą 15 balonów. Okazało się, że jedyne miejsce z którego możemy startować to strome, błotniste rżysko przy ruchliwej ulicy, cóż...jak się chciało to trzeba było pomagać!
Rozłożenie namiotu nie jest szczególnie trudne, gorzej z utrzymaniem materiału za metalowe linki kiedy pompuje się do niego najpierw zimne, a potem gorące powietrze:


Generalnie linka wbija się w buty - w moim przypadku były to trampki (o których później), ślizgasz się, a płomień znajduje się niepokojąco blisko grzywki.



Część 2 - nad ziemią.



Temperatura w balonie ma powyżej stu stopni, najlepiej zaopatrzyć się w czapkę, jeśli nie z powodu ognia to przynajmniej aby się nie osmolić. Niestety nie byłam przygotowana.


Mój Pilot Jacek okazał się znawcą baloniarstwa i w przerwach miedzy hukiem płomieni opowiadał o pierwszych lotach, a także o swoich przygodach we Francji.


Widoki o wschodzie - piękne!










Część 3 - lądowanie.
Z lądowania pamiętam tylko silne uderzenie, jedyne o czym myślałam to nie zamknięta przysłona aparatu. No i ponownie zaczęło sie latanie po obłoconym rżysku...



A to pamiątkowe zdjęcie z moją balonową ekipą - ta z którą leciałam i z tą, która goniła nas samochodem. Bynajmniej nie odpoczywamy - ugniatamy balon :)


No i najmilszy moment. Jako młoda adeptka zostałam ochrzczona!
Jacek podpalił mi kosmyk włosów - aby ogień nad moją głową nigdy nie zgasł, roztarł mi ziemie na głowie na poczet szczęśliwych lądowań i kazał mi podziękować balonowi na szczęśliwą podróż - no i potem wszyscy sklepali mi tyłek:


Część 4
Samo wznoszenie można porównać do jazdy windą, na górze nawet szczególnie nie wieje i słychać tylko huk palnika. ...Nie stanę się teraz balonowym maniakiem, szczerze mówiąc czerpałam więcej przyjemności z fotografowania przygotowującego się do lotu J. (który też leciał, tylko kilka godzin później) i wznoszących się załóg.
Ale powiem jedno - na pewno warto przeżyć coś takiego choć raz!

Ja nie zapomnę tej przygody także z jednego powodu - białych trampek, które nawet po 2 praniach wciąć zatrzymały na sobie mnóstwo błotnistych plam :/

niedziela, 17 sierpnia 2008

Balony

3 pełne dni totalnego lenistwa. Piękne krajobrazy, zieleń, woda, masaż wodny, kajaczki, karkówka z grilla, masełko w trójkącikach na stołówce i pobudki o 4:30.

Główną atrakcją, a właściwie powodem dla którego 200 osób zjechało tego dnia do Augustowa były oczywiście:


W balonach zabawne jest to, że można nimi wystartować praktycznie wszędzie: na błotnistym rżysku, łące, skarpie...byle było trochę przestrzeni, z lądowaniem jest jeszcze łatwiej, słyszałam że najlepsi wychodzą cało nawet z lądowania na dachu magazynu lub na ... krowie.
Rozkłada się takie monstrum w trzy sekundy, a i składa bardzo sprytnie, jedynym utrudnieniem jest to, że nie obędziesz się bez pomocników, oraz sam nie zabierzesz go do domu - potrzebujesz samochodu, najlepiej terenowego :)




Kiedy patrzysz na 15 startujących balonów na raz, nie wiesz właściwie czy skupiać się na jednym czy zerkać na każdy z osobna. Istnieje ryzyko, że patrząc na przykładowy zielony, niebieski już dawno poderwie się do lotu.



Wiem jedno -widziałam 3 takie zmasowane starty w ciągu 2 dni i nie da się tego widoku porównać z niczym - było po prostu pięknie!!



Oczywiście nie obyło się bez osobistego przelotu :)
...ale o tym jutro - dobranoc!