środa, 25 listopada 2009

gadżet po berlińsku

Mamy w Polsce jakiś ogromny problem z gadżetami. Niby co i raz pojawiają się konkursy, niby ktoś wygrywa, niby wszystko fajne ale jakoś nie widoczne dla turystów. Może, zamiast uogólniać, na początek skupić się na stolicy? Weźmy przykład z Berlina:

Mur
Niedźwiedź
Ampelmann
Brama Brandenburska

Berlińczycy postawili na 4 charakterystyczne symbole interpretując je dowolnie. Od podniosłych, po popkulturowe.

W Warszawie mogłyby to być kolejno:
- Pałac Kultury i Nauki
- syrenka
- różowe jelonki z nad Wisły (musiały by jednak wrócić) lub palma
- Rotunda

Macie jakieś inne pomysły?
Jakie są jeszcze charakterystyczne punkty stolicy, które moglibyśmy wykorzystać komercyjnie?

poniedziałek, 23 listopada 2009

wurst :-)

Zaczęłam już z czułością wspominać ostatni weekend w Berlinie, czas planować następny. Gdzie teraz? Niech tylko jedzenie będzie równie dobre!

niedziela, 22 listopada 2009

słodka warszawa

Kolejny alternatywny przewodnik po Warszawie dołączył do mojej kolekcji:


Dwa miesiące temu, na stronie urzędu miasta pojawiła się taka informacja. Wysłałam maila, nie licząc na znalezienie się w szczęśliwej puli 285 egzemplarzy. Udało się. Przysłali.

80 stron, 31 słodkich miejsc i świetne zdjęcia.
Wśród znanych mi już wcześniej: Czułym, Kafce, Grycanie na puławskiej, Le Chocolat itp dowiedziałam się o kilku miejscówkach, które już odwiedziliśmy dzięki przewodnikowi, bądź które chętnie odwiedzę na dniach, jak Bily Konicek, Cafe Melon, Filtry Cafe... Mniam!
Świetny pomysł takie darmowe wydawnictwa. Mam nadzieje, że autorka - Magdalena Stopa, zabierze się następnym razem np. za bary mleczne :)

piątek, 20 listopada 2009

mimi`s

Tym razem witryna berlińska, z ostatniego weekendu. Sklep Mimi`s znajduje się na najbardziej ekskluzywnej ulicy Berlina - Fasanenstrasse. Wszędzie tam rosną platany, liście szeleszczą pod nogami, na ulicy stoją stare samochody, Vespy - trochę jak Paryż z moich wyobrażeń.
Na te haftowane żaboty zwróciłam szczególną uwagę. Przypominają mi trochę własnoręcznie robione kołnierzyki z dzieciństwa, które mama zawiązywała mi do zwykłych bluzek lub zapinała na małe koralowe guziki. Gdzie one się podziały? Mamo?! Przy najbliższej okazji je zabiorę i będę nosić do czarnych golfów, a co?!

wtorek, 17 listopada 2009

kawowym sieciówkom mówimy - NIE!

Tak a propos słoweńskich wspomnień na drugim blogu, przypomniałam sobie smak tamtejszej kawy. Nigdy nie byłam jakimś szczególnym znawcą, a raczej smakoszem amatorem, pijącym lury z dużą ilością mleka i cukru. Pamiętam też jak zaczynałam swoją przygodę z kawowym smakiem - w pierwszej liceum spotykałyśmy się z dziewczynami na filiżankach cappuccino, wydawało nam się, że jesteśmy takie dorosłe... Ale wracając do tematu - zarówno we Włoszech i jak w Słowenii pojęcie "kawy z mlekiem" jest przyjmowane z rezygnacją i ze wzruszonymi ramionami, podobnie jest z mrożoną kawą... pierwsze kilka dni były dla mnie lekkim szokiem, ale potem rozsmakowałam się w tamtejszym podwójnym espresso macchiato i/lub cappuccino.

Rozsmakowałam się w tym mocnym smaku na tyle, że w Polsce nie mogę pić już nic ze znanych sieciówek, aż mnie mdli na sam widok pół litrowego papierowego kubka z wodą koloru karmelowego! I dobrze. Fuj!

czwartek, 12 listopada 2009

kalendarz akademicki PW

Przez przypadek, choć w sumie po politechnicznej znajomości dostałam w swoje ręce tegoroczny kalendarz akademicki Politechniki Warszawskiej. Sterylne kolory, przejrzysty, zawierający wszystko co potrzeba, a do tego optymistyczna okładka zaprojektowana przez jednego ze studentów V roku. Grafa na cześć przyjaciół z akademika? Nawet jeśli, to ta garstka szczerzących się studentów będzie miała co wspominać. Fajne!

ejj... też chce mieć taki "osobisty" kalendarz!

piątek, 6 listopada 2009

BRULION endo

Ten zeszyt towarzyszył mi podczas całego minionego roku studiów, powodując że ciężar zamieniał się w słodycz; cieszę się bardzo że współpraca Empiku i Endo trwa dalej.
Agata Nowicka zaprojektowała kolejne cztery okładki do kolekcji art&pap. Tym razem postawiła na... piękno. Zeszyty są na tyle ujmujące, że najchętniej powiesiłabym je sobie na ścianie... kto wie...może tak zrobię ;)

- poluje jeszcze na ten model w wersji męskiej, a na empikowych półkach pozostały już jakieś marne resztki

czwartek, 5 listopada 2009

lern something every day

Czy wiedzieliście że ...

Praca, dom, sen, kawa, rutyna, te same czynności, te same twarze, te same layouty i newsy o tych samych celebrytach. A może by się tak czegoś nauczyć? I to każdego dnia? Ta strona Was nie zawiedzie! Dobre na imprezach aby zaimponować znajomym, dobre w pracy szperacza, dobre dla samego siebie. Bardzo dobre!

Kretynko

My, młode-bezdzietne kobiety rozpoczynające życie zawodowe, dziękujemy wszystkim, młodym i starym nowym mamuśkom za spieprzenie kariery już na starcie! link...
Ja się pracodawcom nie dziwię.

wtorek, 3 listopada 2009

skąd masz matrioszkę? z czech oczywiście...


Na drugim, zdjęciowym blogspocie pojawiło się już kilka zdjęć z urlopowej Pragi - zapraszam serdecznie.
Tymczasem to zdjęcie zamieszczam tutaj. Jako przykład niezłego absurdu, ironii i biznesu. Ot co!