poniedziałek, 23 lutego 2009

Animals

Poszukując informacji na temat mroźnego miasta do którego wylatuję już za kilka godzin, znalazłam ten świetny obrazek przedstawiający jego plan w nietypowy sposób:


... i zaraz przypomniały mi się undergroundowe zwierzęta z Londynu, wplatające się w nici tamtejszego metra, w podobnym klimacie:



...dalszy ciąg skojarzeń zaprowadził mnie do tego optymistycznego przedstawienia linii paryskiego metra:


A na koniec próbowałam wyobrazić sobie artystyczną wersję planu metra warszawskiego i... nie dało rady..., uh, więc...

Komu w drogę, temu czas!

translation:
Looking for some information on a frosty town I’m going to in a few hours, I found this great picture presenting its street plan in quite an unusual way... and I immediately recalled animals illustrated on the underground routes in London... going even further I bumped into this optimistic way of presenting the underground lines in Paris. I tried to imagine an artistic illustration of subway in Warsaw, but... I didn’t manage to... So...Farewell!

piątek, 20 lutego 2009

J.Blunt

Wczorajszy koncert Jamesa Blunta w Kongresowej był świetnym zwieńczeniem pączkowego czwartku:


Wszyscy zapewne przyszli na koncert przekonani, że będzie to spokojny wieczór, ale kiedy James odpalił swoje brytolskie rakiety - cała sala szalała! [a to jedyne zdjęcie jakie udało mi się zrobić...(ochroniarze jak zwykle świecili laserami po oczach wszystkim, którzy próbowali)].

Uwielbiam salę kongresową, jest taka surowa i klimatyczna:


P.S. I really want You - moja ulubiona.


translation:
The yesterday’s James Blunt concert at the Congress Hall was a great finial of the ‘Fat Tuesday’. Everyone who came probably though it’d be a calm evening, but just as James fired away his British missiles, the whole room went wild! [that’s the only picture I managed to take (as usual, the bodyguards flashed lasers on the eyes of those who tried to)]. I love the Congress Hall, it’s so raw and has a very unique atmosphere.
P.S. I really want You – my favourite song!

poniedziałek, 16 lutego 2009

Woofy i przyjaciele

Woofy...czyli schowaj kabel:




Owszem....możesz schować wystające kable pod biurko lub dywan, możesz też kupić mało estetyczne rury-kiszki, ale możesz też...ukryć swoje kable w uroczym psie Woofy - wytrawnym podróżniku, projektu Gabriela Nigro.

A do kompletu przyjaciele - taborecik i pufa projektu Eero Aarnio:






translation:
Woofy... or hide all wires. Sure – you can hide all wires and cables under the desk or the carpet, you can also get not-too-aesthetical pipes, but you can also... hide the wires in a cute Woofy dog – a full-bodied traveller created by Gabriel Nigro. To make the set complete – you have his friends: a little stool and a puff created by Eero Aarnio.

sobota, 14 lutego 2009

Miłość to...


Ostatnia strona dziennika Fakt mnie fascynuje. Poza wiecznie roznegliżowanymi paniami, wstrząsającymi historiami o spadających szafach, pogodą, wynikami lotto itd - znajdują się tam nieśmiertelne amorki:


Co jest w nich takiego fascynującego? Poza tym że są słodkie?
Nie mogę wyjść z podziwu, jak ktoś, 365 dni w roku, zapewne od kilku lat, potrafi wymyślić tyle powodów do kochania kogoś, a do tego to wszystko rozrysować!


P.S. dla J.: (moja)Miłość to...Ty!

***
i hand made z zeszłego roku :)
translation:
The last page of Fakt magazine always fascinates me. Apart from the always no-so-dressed women,thrilling stories about the weather, lottery results, or cupboards falling down etc, there also are immortal amarettos. What’s so fascinating about them apart from being cute? I just can’t stop admiring the author for coming up with so many reasons for loving someone and even put it in pictures anbd doing so each and every day, probably for several years now!

niedziela, 8 lutego 2009

myśl rowerowo

Galeria Plakatu AMS już 8 razy stawiała przed artystami różne wyzwania. Zwycięskie, wyróżnione prace, można potem oglądać w przestrzeni miejskiej.
W listopadzie minionego roku, rozstrzygnięto konkurs na plakat pod hasłem "myśl rowerowo"... i już nie mogę się doczekać kiedy wiosna przyjdzie na dobre i te pomysłowe plakaty będą denerwować ludzi w autobusach, tramwajach i samochodowych korkach :)
Mój ulubiony, autorstwa Grzegorza Matyszewskiego:

(niestety nie zdobył żadnej nagrody)

A oto zwycięzca 8 edycji konkursu, kojarzy mi się z napisem "legia pany":


A także wiele innych, wśród których na pewno każdy znajdzie swój ulubiony, taki który sprowokuje go do odkurzenia dwóch kółek:



(Obiecuje - w tym sezonie spalę Junckerowi opony!)

A to - ciekawostka. Jedna z prac biorących udział w konkursie wyraźnie zainspirowała się dadaizmem. A dokładniej pracą Marcela Duchampa pt. "Koło rowerowe" (tu oryginał) - jest to pół ready-made z początków XX wieku, prowokacja artystyczna, a raczej wyzwanie rzucone pojęciu działo sztuki.

...i tak sobie teraz myślę, że te zajęcia z fotografii jednak się na coś przydają.

translation:
The AMS Poster Gallery (Galeria Plakatu AMS) has challenged artists 8 times so far. You can see the winners and the chosen works afterwards around the city.
In November last year the main theme was "think bikey"... I can’t wait when spring finally comes and those ingenious posters will irritate people on the busses, trams and traffic jams :) Ma favourite is by Grzegorz Matyszewski (didn’t get any prize unfortunately). And here’s the winner of the 8th edition of the contest. It can be easilt associated with the popular "Legia pany" (Legia rules) graffiti.And many others, among which everyone will surely find their favourites that will make you dust your 2 wheels. (I promise – I will burn Juncker’s tires this season!). And finally – a curiosity. One of the works taking part in the contest was clearly inspired by dadaism. Or to be more exact, by "Koło rowerowe" (Bike wheel) of Marcel Duchamp (see the original here). It’s a half ready-made artistic provocation (or a challenge against the work of art expression) from the beginnings of the 20th century...and I tihnk to myself that those photography courses were quite useful.

niedziela, 1 lutego 2009

minus na plus

Pod koniec miesiąca planuję podróż w mroźne, północne rejony Europy. Generalnie jestem ciepłolubna, ale moc wrażeń jakie mnie tam czekają, zmieniły mój stosunek do minusowych temperatur :)


Bo najważniejsze to dobrze się ubrać!
A czy jest coś lepszego na mrozy, niż wełniane swetry własnej roboty?! Odkopałam ze strychu swetry zrobione przez moją mamę i przetestowałam je dziś na dworze:



Spisały się świetnie, biorąc pod uwagę, że temperatura wynosiła tylko -2 stopnie. Jeśli dodam narciarską kurtkę, spodnie, getry i buty które wytrzymują -32 stopnie (o takie jak na obrazku) - jestem gotowa na wyprawę!


...pod względem bezpieczeństwa jak widać też:


translation:
I’m planning to travel to the cold Northern regions of Europe at the end of the month. Generally I like warmth, but the range of excitements that await there changed my attitude towards subzero negatives. Because wha’ts most important is clothes! After all, is there anything better for heavy frost than your own hand-made woolen sweaters?! I dug out from the attic some sweaters made by my mum and tested them today outside. They did their job brilliantly, considering it was just –2 degrees outside. If I take a skiing jacket, trousers, gaiters, and shoes that can handle the temperatures down to –32 degrees (those in the picture) – I’m ready to go! ...as far as safety is concerned too.