środa, 29 kwietnia 2015

my new handpoke tattoo


Mam słabość do tatuaży. Dwa tygodnie temu zdecydowałam się na delikatny, roślinny wzór wykonany (metodą handpoke) przez Natalię Hołub.

(wpis o pierwszym pojawił się tutaj jakieś 5 lat temu, w tym tempie, moje ciało pokryje się tatuażami jakoś w 2086 roku... Rodzice mogą odetchnąć z ulgą).

niedziela, 26 kwietnia 2015

banan na... parapecie

Na stronie Projekt Wola często wspominam o swoim zamiłowaniu do kwiatów w domu i o tym, że moje umiejętności ogrodnicze pozostawiają wiele do życzenia... ale! Staram się dbać o swoje rośliny i kiedy odwdzięczają się nowymi liśćmi, apetyt rośnie!

Kupiłam dziś bananowca w Lidlu!


 Trzymajcie kciuki! Może za 4 lata będzie koktajl z własnych bananów hyhy!

niedziela, 19 kwietnia 2015

morze zawsze po-może


 Jakoś tak się ostatnio składa, że jak czas trudniejszy w życiu, to uciekam nad morze. Na chwilę, na dzień lub dwa... nie ważne czym, byle pospacerować po molo. Zjeść zupę w Barze Przystań, śniadanie w Zatoce Sztuki albo wypić kawę w Gdańsku.


Pomaga.

sobota, 11 kwietnia 2015

klimatyczny Kraków `15

Wstyd się przyznać, ale w Krakowie byłam raz, jakieś 9 lat temu, kiedy składałam dokumenty na studia. Pojechaliśmy tam na kilka dni, aby oderwać się od...powiedzmy... korpo-wyścigu. Udało się! Głównie dzięki galeriom, wystawom, spacerom po Kazimierzu i... jedzeniu!


Jeśli już wspomniałam o jedzeniu...

Nie mogłam nie odwiedzić polecanych przez Szafę Sztywniary - Frytek Belgijskich w Krakowie (ul. Św. Wawrzyńca 16). Co by wiele nie mówić - pyszne, chrupiące, puszyste, wielkie porcje, miła obsługa i ogromny wybór sosów. O!


Drugie miejsce, napotkaliśmy całkowicie przypadkowo. Szliśmy boczną uliczką nad Wisłę, szukając przekąsek, które moglibyśmy zjeść na trawie.

Hummus Amamamusi (ul. Augustiańska 3), to klimatyczne, maleńkie królestwo hummusu. Właścicielka otwiera lokal 2 razy dziennie na kilka godzin, na oczach gości przygotowuje porcje z wybranymi dodatkami, tj. cytryna czy czosnek niedźwiedzi; zachęca do wyjścia z pojemniczkami na spacer, i zamiast wkręcać klientów w dodatkowe koszty, odsyła po chlebek do pobliskiej piekarni "Mojego Taty".


Na pewno wrócimy!

Smacznego!