piątek, 27 czerwca 2008

Hoża

Prawie 2 miesiące temu zamieściłam zdjęcie kapliczki z ulicy wiejskiej zapowiadając, że będzie to cykl, pewien początek bogatego zbioru...niestety czasu ostatnio nie mam zbyt wiele...
Przypomniałam sobie o tym dopiero wczoraj idąc do pracy, kiedy zobaczyłam za bramą to oto barwne cudo:


Dlatego dziś zabrałam ze sobą aparat. Jakaś kobieta akurat wracająca do domu z zakupami patrzyła sie na mnie dziwnie kiedy z nosem między szczeblami kraty szykowałam sie do ujęcia...powiedziałam że studiuje kulturoznastwo i uśmiechnęłam się szeroko ;) nic nie odpowiedziała...


Rozczula mnie widok takich przybrań: firaneczki, sztuczne kwiaty, gzymsy... Obecność takiej kapliczki na podwórku musi chyba zobowiązywać, ciekawe czy ktoś zbadał poziom życia ludzi mieszkających w sąsiedztwie i bez sąsiedztwa takich kapliczek...

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

A mnie czasem korci by zebrać parę osób i zrobić taki przewodnik po miejscach klimatycznych. Wbrew pozorom takich trochę w Warszawie jest :) i nie tylko na głównych szlakach.
Avallar