niedziela, 22 czerwca 2008

obłędne Koło

Zawsze marzyłam o wizycie na prawdziwym targu staroci i różności, gdzie można znaleźć dosłownie wszystko. Dziś się udało ( i mam nadzieje, że to nie była ostatnia wizyta)!
Wola - targ staroci i antyków na Kole. Wszystko zaczyna się już o świcie, ludzie rozstawiają stoliczki i wypakowują z samochodów różności:

-koniki na biegunach - wzruszają mnie, tym bardziej że nigdy takiego nie miałam...a do tego spluwaczki, nocniki porcelanowe, żelazne bramy, stoliczki, miecze...


- i znowu konik - tym razem mniej bajkowy, a były też na kółkach, do tego śliczne wózki dla lalek, lalki, nie rzadko czarnoskóre, obrazy ( olejne greckie tryptyki za 100zł), ramy i ramki...


- kombatant, podjechał swoim fiatem, wypakował z walizek stare młynki do kawy, odznaczenia, patelnie, lampy, instrumenty, zdjęcia...grał i śpiewał!


- tysiące różnorodnych filiżanek, tych skompletowanych i nie, często na różnych straganach można znaleźć części kompletów, a do tego talerze, dzbanki, butelki, wazony...


- kryształowe...czy raczej szklane - tu potrzebne sprawne oko specjalisty! Mnie najbardziej urzekły barwne kielichy i malutkie flakoniki na perfumy, niektóre nawet z pompką :)


- i te cudowne szczotki z naturalnego włosia, srebrne lub z kolorowej masy...


- było także mnóstwo starych aparatów, sprzedawca gwarantował, że nawet polaroid za 40zł działa, jak tylko znajdę dystrybutora klisz to po niego wrócę, niestety Pan nie zgodził się na zdjęcia, powiedział że to niebezpieczne...czyżby gryzło go sumienie?!

- jak na targ różności przystało, nie obyło się bez "kwiatków", takich jak wykopaliska, stare betonowe koła czy kawałki bunkrów - bałam się zapytać; głowy lalek, baaaardzo stara butelka po coca coli (mój typ), czy kościelne figury - a to jedna z nich, ciekawe w której parafii za nią płaczą... :


A łup który zabrałam do domu, pokażę jutro :)

8 komentarzy:

david santos pisze...

Excellent post, Agata, excellent!
Happy day

kopciuszki pisze...

dawno mnie tu nie było...
dziękuję za zalinkowanie kopciuszków.
we wrocławiu też jest targ staroci, na placu przy hali ludowej.
jakie tam cudeńka można znaleźć!
ja przyniosłam ze swojej wyprawy popielniczkę - starą, metalową, pomalowaną zieloną farbą, z pękniętą porcelanową wstawką.
od razu się w niej zakochałam.
:)
czekam na zdjęcia twojej zdobyczy.

Anonimowy pisze...

"ciekawe w której parafii za nią płaczą..." - piękna puenta :) obśmiałam się jak norka :)))

Anonimowy pisze...

ten wóz to chyba nie Fiat, jak na moje oko to chyba skoda stara. a może trabant...chyba trabant. no w każdym razie nie fiat :)

Pozdrawiam
Adam

Agata pisze...

i to tylko potwierdza że ja nie znam się na samochodach i jeśli już to rozróżniam je tylko po kolorze ;]
Dzięki Adam!

w_rulonie pisze...

jejku muszę też koniecznie się wybrać jakiegoś pieknego dnia... na bank się zakocham i będę chciała zostawić tam fortunę.... :]na razie walczymy o zdobycie do mieszkania starych foteli kinowych - 60-cio letnich. Dziś już będzie wiadomo czy się udało!
pozdrawiam:D

Anonimowy pisze...

w_rulonie - do kina domowego te fotele? ;)

Anonimowy pisze...

Ja też tam uwielbiam bywać :):) Praktycznie wszystko co tam można znaleźć ma duszę. Tak jak nowe przedmioty "pachną nowością" i taką sterylnością tak tamte cudeńka noszą w sobie to coś, jakby namiastkę poprzednich właścicieli, miejsc gdzie były, wydarzeń przy których "były", dawnej mody, gustów... :)
A fortunę tam można zostawić bo tamtejsi handlarze to ludzie, którzy na tym zarabiają (marża czasem jest jak za złoto) a nie tylko chcą się pozbyć staroci.
Taniej można dostać coś od ludzi, którzy rozkładają się na około targowiska i wyprzedają właśnie rupiecie z domu. Dużo śmieci ale czasem prawdziwe skarby.
Avallar