niedziela, 1 marca 2009

Snow Safari


I po hartowaniu.
To była moja pierwsza wizyta na północy kontynentu i Laponia (w części Finlandzkiej) zaskoczyła mnie przede wszystkim swoim niesamowitym zorganizowaniem.
W większości przypadków przemieszczaliśmy się z punktu A do B skuterami śnieżnymi. Zasady na skuterach są bardzo ważne: trzeba jechać w jednej linii i odległości co najmniej 20 metrów, obowiązkowy jest kask i przestrzeganie przepisów na drodze. Właśnie..."drodze" - odległości głównie pokonuje się jeżdżąc po lodzie na zamarzniętej rzece. Tam też można osiągnąć największe prędkości (moja to ok. 100 km/h).


Leśne drogi objęte są opieką miasta, i choć powstają w miarę potrzeby i pewnie co roku w innym miejscu, są bardzo dobrze oznakowane.
Trasy dla skuterów i trasy dla narciarzy są od siebie oddzielone, jednokierunkowe a przed każdym skrzyżowaniem znajdują się odpowiednie oznaczenia. Znaki stop, ograniczenia prędkości, tunele pod ulicami i ich granice widzimy na każdym kroku:





Nie oszukujmy się - krajobrazy krajobrazami, ale ważne są też emocje, prędkość i ryzyko na wąskim zakręcie. Szczególnie kogoś kto nie podróżuje (tak jak Finowie) skuterami na co dzień, tylko wsiadł na niego po raz pierwszy mogą czasem ponieść emocje. Dlatego często zdarzają się wypadki.
Naszej ekipie zdarzył się jeden:

Kolega twierdził że wszystko okej i że nawet nie czuł strachu...ale ten wzrok mówi sam za siebie...a skuter wart 4,5 tys. euro oczywiście do kasacji.

c.d.n.

translation:
Hardening is over. It was my first time on the North of the continent and Lapland (in the Finish part) surprised me mostly by being outstandingly organised. In most cases we moved from one plce to another on snow scooters. The riding rules are very important: you have to drive in one line no closer than 20 meters from one another, wear a helmet and stick to the traffic regulations. Yes... ‘traffic’ – the journeys are mostly made on ice on frozen rivers. It’s there where you can go the fastest (mine was around 100 km/h). The roads in forests are in the custody of cities. Even though they are formed when they’re needed, and are probably formed in different places every year, they are very well marked.
Scooter roads and skiing routes are separated from eachother and there are road signs on every crossroad. Stop signs, speed limits signs and tunnel signs are almost everywhere. Let’s not get carried away – the views are beautiful, but feelings, speed and the risks on a small turn are also important. Especially those who don’t travel by scooters too often (like the Fins) can experience intense emotions when riding a snow scooter for the first time. Therefore, sometimes accidents happen. Our crew had one. The guy siad it was all ok and he wasn’t even scared, but his eyes speak for themselves and... the scooter worth 4.500 Euro was dead.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Kolega to wygląda jakby właśnie skończył płakać :)

A wycieczka faktycznie niesamowita!

Anonimowy pisze...

właśnie tak wyglądają te oczy jak po płaczu... a przygoda wspaniała, po rzece zamarzniętej brzmi nieźle mam gęsia skórkę normalnie (pati)