Główną atrakcją, a właściwie powodem dla którego 200 osób zjechało tego dnia do Augustowa były oczywiście:

W balonach zabawne jest to, że można nimi wystartować praktycznie wszędzie: na błotnistym rżysku, łące, skarpie...byle było trochę przestrzeni, z lądowaniem jest jeszcze łatwiej, słyszałam że najlepsi wychodzą cało nawet z lądowania na dachu magazynu lub na ... krowie.
Rozkłada się takie monstrum w trzy sekundy, a i składa bardzo sprytnie, jedynym utrudnieniem jest to, że nie obędziesz się bez pomocników, oraz sam nie zabierzesz go do domu - potrzebujesz samochodu, najlepiej terenowego :)
Kiedy patrzysz na 15 startujących balonów na raz, nie wiesz właściwie czy skupiać się na jednym czy zerkać na każdy z osobna. Istnieje ryzyko, że patrząc na przykładowy zielony, niebieski już dawno poderwie się do lotu.
Wiem jedno -widziałam 3 takie zmasowane starty w ciągu 2 dni i nie da się tego widoku porównać z niczym - było po prostu pięknie!!


Oczywiście nie obyło się bez osobistego przelotu :)
...ale o tym jutro - dobranoc!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz