Jak rozkłada się wasza uwaga pomiędzy miejscem podróży, a miejscem zakwaterowania?
Czy nie jest tak, że liczy się tylko łóżko, łazienka, telewizor, śniadania w cenie i mała odległość od celu wyprawy np morza lub morskiego oka?
Ostatnio coraz częściej myślę o urlopie - i to nie dlatego, że mi się chce, czy że potrzebuje...a raczej dlatego, że na pewno mieć go w tym roku nie będę :) i to chyba właśnie dlatego zaczynam się poważnie zastanawiać jak wycisnąć jak najwięcej z jak najmniejszej ilości/możliwości.
Pomyślałam sobie, że to ogromny błąd sprowadzać miejsce noclegu do tak niskiego poziomu. Przecież w takim pokoju spędza się średnio 12 godzin, raczej nie śpiąc, w tym pokoju się wstaje, wyleguje, balsamuje...
...a gdyby tak spojrzeć na "miejsce noclegu" jako cel sam w sobie?
Wyobraźcie sobie piękną przestrzeń, inną, zaskakującą, jak z bajki, filmu, luksusową lub zupełnie ascetyczną - taką, której nigdy byście się nie spodziewali, o której nigdy byście nie pomyśleli urządzając własną przestrzeń:
Takie przestrzenie gwarantują artystyczne hotele w całej europie!
Luksusowy - made in Italy - Byblos Art Hotel in Verona
Bliżej, taniej i o największej różnorodności czyli Propeller Island City Lodge w Berlinie!
-moi ulubieńcy to pokój zamkowy, drugi o nazwie "wolność" lekko więzienny, wiecznego spoczynku oraz boski lustrzany:




Ale ale...aby w takim cudownie artystycznym miejscu spędzić noc lub weekend, wcale nie trzeba przekraczać granic, bo oto prezentuję wam sopockie Lalala. Do wyboru 7 pokoi, każdy utrzymany w innym klimacie; zagadkowy i klimatyczny.
Mój wybór zdecydowanie pada na pokój z numerem 7!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz