Ostatnio jakoś często mi się zdarza, że w terminie, który najlepiej mi odpowiada mogę wybrać się tylko na rodzime produkcje i jakoś łapie się na tym, że idę na seans z nadzieją...
Plusem filmu "jak żyć?" jest to, że nie próbuje on być kopią zachodnich produkcji. Nie jest cukierkowy do bólu (no...może czasami), a scenografowie nie silą się na ekskluzywne produkty, aranżacje (można tu zobaczyć nawet torbę dostępną jakiś czas temu w tygodniku "naj").
Cieślak nie powala, jest teatralnie dramatyczna i...przewidywalna, charakteryzacja też nie dopracowana... Wszystko to jakieś takie...jakby zapisane w brudnopisie, jak "demo".

Warto jednak zobaczyć ten film dla:
- 3 scen z klaunem :)
- sceny z wujkiem GOPR-owcem za młodu
- i dla uroczej nieporadności Kuby ( Krzysztofa Ogłozy ).
Oczywiście ma On ( Ogłoza ) swoje wady (niech nikt nie pozwala mu dubbingować kreskówek!), ale w scenach komediowych dobrze się sprawdza. Objawienia nie ma, ale jest chociaż miłe wspomnienie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz