środa, 23 stycznia 2013

suweniry

Gdziekolwiek jestem, staram się wyszukiwać nietypowe pamiątki. Przedmioty, biżuterię, ubrania, które będą przypominały mi udany urlop. Wiadomo, każdy tam ma w mniejszym lub większym stopniu. Co więc mogłam sobie przywieźć do domu z Zakopanego /oczywiście poza zapasem oscypków i bryndzy/?

Ciupagę? Drewnianą łyżkę? Kożuch? Skórę z barana? Wełniany sweter lub skarpety? Autograf Małysza? Eeee tam! To by było zbyt proste! Na targu staroci, niedaleko drogi na Gubałówkę, wygrzebałam ceramiczne naczynie na miód!


Piękne!

Brak komentarzy: