Przy niepewnej pogodzie (wg wszystkich stron i telewizyjnych zapowiedzi miało w Rzymie padać od samego rana, a o 8 obudziło nas mocne słońce) trudno założyć coś odpowiedniego.
Zabawne jest to, że w momencie kiedy my chodziliśmy ubrani tak jak powyżej, Włosi opatuleni w pikowane kurtki i czapki trzęśli się z zimna, a kiedy w końcu wieczorem zaczęło kropić, my przyśpieszyliśmy kroku i schowaliśmy aparat do torby, a Oni rozkładali parasole i biegli pod dachy.
Zabawne jest to, że w momencie kiedy my chodziliśmy ubrani tak jak powyżej, Włosi opatuleni w pikowane kurtki i czapki trzęśli się z zimna, a kiedy w końcu wieczorem zaczęło kropić, my przyśpieszyliśmy kroku i schowaliśmy aparat do torby, a Oni rozkładali parasole i biegli pod dachy.
3 komentarze:
super! podoba mi się!
stylizacja i dynamiczne zdjęcie!
dziękuje Kasiu! :)
chcę Twoją kurtkę!! stanowczo powinnaś mieć zakaz urlopowania się z laptopem... a co do Nich Rzymian to taki wiesz,syndrom dychotomii my-oni ;D
Prześlij komentarz