wtorek, 17 listopada 2009

kawowym sieciówkom mówimy - NIE!

Tak a propos słoweńskich wspomnień na drugim blogu, przypomniałam sobie smak tamtejszej kawy. Nigdy nie byłam jakimś szczególnym znawcą, a raczej smakoszem amatorem, pijącym lury z dużą ilością mleka i cukru. Pamiętam też jak zaczynałam swoją przygodę z kawowym smakiem - w pierwszej liceum spotykałyśmy się z dziewczynami na filiżankach cappuccino, wydawało nam się, że jesteśmy takie dorosłe... Ale wracając do tematu - zarówno we Włoszech i jak w Słowenii pojęcie "kawy z mlekiem" jest przyjmowane z rezygnacją i ze wzruszonymi ramionami, podobnie jest z mrożoną kawą... pierwsze kilka dni były dla mnie lekkim szokiem, ale potem rozsmakowałam się w tamtejszym podwójnym espresso macchiato i/lub cappuccino.

Rozsmakowałam się w tym mocnym smaku na tyle, że w Polsce nie mogę pić już nic ze znanych sieciówek, aż mnie mdli na sam widok pół litrowego papierowego kubka z wodą koloru karmelowego! I dobrze. Fuj!

czwartek, 12 listopada 2009

kalendarz akademicki PW

Przez przypadek, choć w sumie po politechnicznej znajomości dostałam w swoje ręce tegoroczny kalendarz akademicki Politechniki Warszawskiej. Sterylne kolory, przejrzysty, zawierający wszystko co potrzeba, a do tego optymistyczna okładka zaprojektowana przez jednego ze studentów V roku. Grafa na cześć przyjaciół z akademika? Nawet jeśli, to ta garstka szczerzących się studentów będzie miała co wspominać. Fajne!

ejj... też chce mieć taki "osobisty" kalendarz!

piątek, 6 listopada 2009

BRULION endo

Ten zeszyt towarzyszył mi podczas całego minionego roku studiów, powodując że ciężar zamieniał się w słodycz; cieszę się bardzo że współpraca Empiku i Endo trwa dalej.
Agata Nowicka zaprojektowała kolejne cztery okładki do kolekcji art&pap. Tym razem postawiła na... piękno. Zeszyty są na tyle ujmujące, że najchętniej powiesiłabym je sobie na ścianie... kto wie...może tak zrobię ;)

- poluje jeszcze na ten model w wersji męskiej, a na empikowych półkach pozostały już jakieś marne resztki

czwartek, 5 listopada 2009

lern something every day

Czy wiedzieliście że ...

Praca, dom, sen, kawa, rutyna, te same czynności, te same twarze, te same layouty i newsy o tych samych celebrytach. A może by się tak czegoś nauczyć? I to każdego dnia? Ta strona Was nie zawiedzie! Dobre na imprezach aby zaimponować znajomym, dobre w pracy szperacza, dobre dla samego siebie. Bardzo dobre!

Kretynko

My, młode-bezdzietne kobiety rozpoczynające życie zawodowe, dziękujemy wszystkim, młodym i starym nowym mamuśkom za spieprzenie kariery już na starcie! link...
Ja się pracodawcom nie dziwię.

wtorek, 3 listopada 2009

skąd masz matrioszkę? z czech oczywiście...


Na drugim, zdjęciowym blogspocie pojawiło się już kilka zdjęć z urlopowej Pragi - zapraszam serdecznie.
Tymczasem to zdjęcie zamieszczam tutaj. Jako przykład niezłego absurdu, ironii i biznesu. Ot co!