poniedziałek, 15 czerwca 2015

"Efekt" w Teatrze Studio

Przyznaje, że cztery razy częściej niż na "imprezie", można mnie spotkać w teatrze. Nie wrzucam recenzji, bo równie często zdarza się po prostu, że... nie ma o czym pisać. Ale kiedy już podczas oklasków cieszysz się z podekscytowania, podczas powrotu do domu o niczym już nie możesz rozmawiać tylko o sztuce i jej kolejnych scenach, a przed snem przypominasz sobie "monolog z mózgiem" wiedz... że coś jest na rzeczy!


"Efekt" to bardzo współczesna i brawurowo odegrana, w każdej ze stron, sztuka o problemach współczesności. Mówi się, a ostatnio sporo czytam na ten temat (o czym pewnie napiszę niedługo), że wiek XX był wiekiem poczucia zagrożenia i paniki, za to wiek XXI spokojnie możemy  nazwać wiekiem depresji i uzależnień.


Czym jest normalność? Czy leczyć depresję czy jest może indywidualną cechą kreującą naszą osobowość? Czy da się sztucznie wykreować miłość i co ze strachem, który towarzyszy nam każdego dnia?!

Ojj warto!

Brak komentarzy: