wtorek, 13 marca 2012

widok z okna

Macie w swojej głowie obraz, który nigdy nie zniknie? Ja mam ich kilka... jeden z nich wygląda tak:


Żegnając komputer znalazłam w otchłani dysków widok "z okna mojego dzieciństwa"! Na horyzoncie azoty, świecące nocą jak latarnie morskie, to wyglądające jak rakieta to kościół, kiedyś ceglasty, chrzcił mnie w nim podobno sam biskup, choć dowodów na to nie ma, duża przestrzeń na środku to górka na której mając 6 lat wybiłam sobie prawą jedynkę próbując zaimponować starszemu bratu, na szczęście w tym wieku miało się jeszcze mleczaki, a po latach zdjęcia z przedstawienia w przedszkolu w której szczerbata grałam główną rolę wyglądają nawet zabawnie, skrajnie po prawej, w różowym pionku, mieszkała moja nauczycielka fizyki z liceum, która stawiała mi ze sprawdzianów moje ulubione dwóje na szynach, i dzięki której kilka miesięcy przed maturą w klasie o profilu matematyczno-fizycznym zdecydowałam się zdawać rozszerzoną... biologię.

Puławy, centrum miasta.

Brak komentarzy: