Cel na rok 2014 jest dosyć prosty. Stojąc twardo na ziemi wycisnąć z każdego dnia coś dobrego. Styczeń podniósł poprzeczkę bardzo wysoko!
To nie była moja pierwsza wizyta w Londynie, a mam wrażenie że żaden z widoków się nie powtórzył, i teraz nie wiem - czy to kwestia źle zorganizowanych pierwszych odwiedzin czy doskonale zorganizowanej drugiej podróży?
Nie będę rozwodzić się nad tym co widziałam, jak doskonale się tam czuje... co trzeba zobaczyć koniecznie, a co można pominąć, bo planuję już kolejną wizytę. I to jak najszybciej! Śladami Sherloca, musicali, teatrów i barów śniadaniowych!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz