Zakładacie kask? Ja nie... z dzieciństwa po rowerowych eskapadach pamiętam poobijane kolana, starte do kości piszczele, niż zdarte czoło, a do mojej miejskiej damki sportowe kaski zwyczajnie nie pasują... Znam też teorię, że kaski są wręcz niebezpieczne, jeśli do wypadku już dojdzie. Jednak kiedy zobaczyłam, tę kampanię:
... zaczęłam się poważniej zastanawiać nad własnym bezpieczeństwem. Nawet jeśli jeżdżę rowerem, tylko w niedzielę, i tylko po Trakcie Królewskim w Warszawie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz