poniedziałek, 31 marca 2008

Skins

Ostatnio odkryłam, a raczej dopadła mnie - siła seriali. Nie ma nic lepszego niż dobry "film", który trwa, trwa i trwa, którym można sie cieszyć kilka odcinków, czasem nawet sezonów...ale też znowu bez przesady!
Skins to opowieść o nastolatkach, ale nie tych z "American Pie"-cukierkowych, beztroskich...tylko o nastolatkach brytyjskich: wielokulturowych, posiadających pasje - indywidualistów. Jak można go określić? Gorzka komedia, dramat, a czasem nawet thriller!

Ogromną siłą 45-minutowych odcinków jest przede wszystkim fabuła, ale i wrażenia wzrokowe.
Każdy z bohaterów ma swój własny, niepowtarzalny styl, który w naszym kraju jest niespotykany. Inspiruje! Mnie w szczególności Cassie - cierpiąca na anoreksję prawdziwa Vintage Girl!

Kto zacznie - będzie czekał na więcej!

Brak komentarzy: