niedziela, 19 kwietnia 2015
morze zawsze po-może
Jakoś tak się ostatnio składa, że jak czas trudniejszy w życiu, to uciekam nad morze. Na chwilę, na dzień lub dwa... nie ważne czym, byle pospacerować po molo. Zjeść zupę w Barze Przystań, śniadanie w Zatoce Sztuki albo wypić kawę w Gdańsku.
Pomaga.
sobota, 11 kwietnia 2015
klimatyczny Kraków `15
Wstyd się przyznać, ale w Krakowie byłam raz, jakieś 9 lat temu, kiedy składałam dokumenty na studia. Pojechaliśmy tam na kilka dni, aby oderwać się od...powiedzmy... korpo-wyścigu. Udało się! Głównie dzięki galeriom, wystawom, spacerom po Kazimierzu i... jedzeniu!
Jeśli już wspomniałam o jedzeniu...
Nie mogłam nie odwiedzić polecanych przez Szafę Sztywniary - Frytek Belgijskich w Krakowie (ul. Św. Wawrzyńca 16). Co by wiele nie mówić - pyszne, chrupiące, puszyste, wielkie porcje, miła obsługa i ogromny wybór sosów. O!
Drugie miejsce, napotkaliśmy całkowicie przypadkowo. Szliśmy boczną uliczką nad Wisłę, szukając przekąsek, które moglibyśmy zjeść na trawie.
Hummus Amamamusi (ul. Augustiańska 3), to klimatyczne, maleńkie królestwo hummusu. Właścicielka otwiera lokal 2 razy dziennie na kilka godzin, na oczach gości przygotowuje porcje z wybranymi dodatkami, tj. cytryna czy czosnek niedźwiedzi; zachęca do wyjścia z pojemniczkami na spacer, i zamiast wkręcać klientów w dodatkowe koszty, odsyła po chlebek do pobliskiej piekarni "Mojego Taty".
Na pewno wrócimy!
Smacznego!
Jeśli już wspomniałam o jedzeniu...
Nie mogłam nie odwiedzić polecanych przez Szafę Sztywniary - Frytek Belgijskich w Krakowie (ul. Św. Wawrzyńca 16). Co by wiele nie mówić - pyszne, chrupiące, puszyste, wielkie porcje, miła obsługa i ogromny wybór sosów. O!
Drugie miejsce, napotkaliśmy całkowicie przypadkowo. Szliśmy boczną uliczką nad Wisłę, szukając przekąsek, które moglibyśmy zjeść na trawie.
Hummus Amamamusi (ul. Augustiańska 3), to klimatyczne, maleńkie królestwo hummusu. Właścicielka otwiera lokal 2 razy dziennie na kilka godzin, na oczach gości przygotowuje porcje z wybranymi dodatkami, tj. cytryna czy czosnek niedźwiedzi; zachęca do wyjścia z pojemniczkami na spacer, i zamiast wkręcać klientów w dodatkowe koszty, odsyła po chlebek do pobliskiej piekarni "Mojego Taty".
Na pewno wrócimy!
Smacznego!
piątek, 20 marca 2015
środa, 11 marca 2015
Projekt Wola: #córkapszczelarza
Często zaglądam do sklepów Tiger Polska w poszukiwaniu "potrzebnych" bibelotów, tasiemek, naklejek, miseczek i wszystkich tych rzeczy, które zbierają kurz, i choć nienawidzisz odkurzać... i tak musisz je mieć! Jakiś czas temu na stronie sklepu pojawiła się zapowiedź wiosennej kolekcji produktów, a wśród nich te cuda! Półeczki w kształcie plastra miodu (30 zł za sztukę)!
Okazało się, że nie tylko ja miałam na nie ochotę, bo udało mi się je kupić dopiero w trzecim sklepie sieci i nie żółte jak planowałam, a liliowe. Przez przypadek zupełny, idealnie wpasowały się w klimat mojej sypialni z fuksjowym zagłówkiem!
Nareszcie mam gdzie odpowiednio wyeksponować moje figurki z Ćmielowa! :)
Okazało się, że nie tylko ja miałam na nie ochotę, bo udało mi się je kupić dopiero w trzecim sklepie sieci i nie żółte jak planowałam, a liliowe. Przez przypadek zupełny, idealnie wpasowały się w klimat mojej sypialni z fuksjowym zagłówkiem!
Nareszcie mam gdzie odpowiednio wyeksponować moje figurki z Ćmielowa! :)
czwartek, 19 lutego 2015
Barcelona `15
To już powoli taka mała tradycja, że co kilka miesięcy zgraną i sprawdzoną paczką wyjeżdżamy na dłuższy weekend odetchnąć od rzeczywistości! Inni wybierają piasek i prażenie się na słońcu, my miejski tłok... ze słońcem i piaskiem.
Kiedy w Warszawie płonął most łazienkowski, my spacerowaliśmy po uliczkach Barcelony, zwiedzaliśmy i obżeraliśmy się w małych knajpkach tapasami, popijając wszystko różową cavą!
Nie będę polecać Wam nic konkretnego, bo wychodzę z założenia, że i tak najlepiej jest się w obcym mieście zgubić i iść na przełaj. Tylko wtedy można natrafić na najlepsze churros, zjeść tapasy w miejscu wyglądającym jak mordownia na szmulkach, czy wejść do parku Güell od strony najpiękniejszego widoku w tej części Europy!
Kiedy w Warszawie płonął most łazienkowski, my spacerowaliśmy po uliczkach Barcelony, zwiedzaliśmy i obżeraliśmy się w małych knajpkach tapasami, popijając wszystko różową cavą!
Nie będę polecać Wam nic konkretnego, bo wychodzę z założenia, że i tak najlepiej jest się w obcym mieście zgubić i iść na przełaj. Tylko wtedy można natrafić na najlepsze churros, zjeść tapasy w miejscu wyglądającym jak mordownia na szmulkach, czy wejść do parku Güell od strony najpiękniejszego widoku w tej części Europy!
wtorek, 10 lutego 2015
Projekt Wola: pufa na swoim miejscu
Pufa wróciła do domu! czyli... "salon" można uznać (prawie) za skończony!
Ten podnóżek, zwany też pufą lub udawanym szezlongiem, czekał na swój nowy look ponad 10 lat! warto było, uwielbiam!
Ten podnóżek, zwany też pufą lub udawanym szezlongiem, czekał na swój nowy look ponad 10 lat! warto było, uwielbiam!
niedziela, 8 lutego 2015
british breakfast in warsaw
- niedzielne śniadanie w świetnym towarzystwie ... żeby nie było, coś zielonego też się znalazło! ;)
sobota, 17 stycznia 2015
perfect gift
... niektórzy chcąc okazać wdzięczność gotują kolację, zabierają na koncert, kupują czekoladki lub naręcza kwiatów, a niektórzy... tatuują sobie "Was" na zawsze.
- jestem dumna. Dziękuję Sz.
niedziela, 14 grudnia 2014
Opera Haute Couture!
Każdy strój operowy jest jak dzieło sztuki. A wielka moda, najlepiej czuje się na wielkiej scenie! Wystawa w Galerii Opera nie jest duża i jak się okazało, wcale nie jest łatwo ją znaleźć, ale warto spojrzeć na projekty Baczyńskiej, Ossolińskiego, Arkadiusa, Zienia czy Klimas bez ścianki i w rozmiarze XL.
- wystawa czynna od 10 grudnia do 15 lutego
sobota, 13 grudnia 2014
Zimowy Narodowy
Pierwszy raz na Narodowym i pierwsze łyżwy od 15 lat! Obyło się nawet bez upadku, ha! Cudowny dzień!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















