sobota, 16 sierpnia 2014

Delilah w Zatoce Sztuki


To nie był pierwszy rząd, to nie był też jeden z tych wyczekiwanych w pamiętniczku koncertów, ale... to był koncert, który na długo pozostanie w pamięci. Nie tylko przez cudowne towarzystwo, nie tylko przez muzykę na żywo, którą znam na pamięć z YT, ale przez atmosferę która biła ze sceny od pierwszej sekundy. Bosko!

wtorek, 12 sierpnia 2014

smaczne kino

...są filmy, na które lepiej pójść z mężczyzną ("Prisoners"), są też takie, na które możesz pójść tylko z przyjaciółką ("Magic Mike"... twój chłopak/kumpel/kolega z pracy nie zrozumie), są momenty kiedy idzie się do kina, a nie na film (wpisz dowolny tytuł), albo takie, gdzie już na reklamach otwierasz butelkę wina (wpisz dowolny tytuł), takie na które idziesz sam (wszystko z Bradem Pittem, no sorryyy) i takie na które pójdziesz z bratem ("Pacific Rim"), takie na które lepiej aby makijaż został za drzwiami ("About Time") i TAKIE... na które lepiej pójść... najedzonym.

Klasyczny #foodporn zafundowałam sobie ostatnio dwa razy. Podczas pierwszego, wcinałam nachos z domowym guacamole, aż mi się uszy trzęsły, podczas drugiego byłam zaraz po kolacji w restauracji, serwującej wyłącznie wariacje na temat ravioli. I chyba tylko to, uratowało mnie przed podgryzaniem foteli.

The Hundred-Foot Journey
- czyli bollywood pod słońcem Toskanii


Zabawna, ciepła i bajkowa opowieść o przeznaczeniu. Pełna świeżych warzyw, starych książek kucharskich i przypraw. Romantyczny idealista wyjdzie z kina w podskokach.

Chef
- czyli wyjście awaryjne w stylu tex-mex



Pierwszy film od dawna, który nie zapomina, że istnieje coś takiego jak rzeczywistość social media, w każdej jej odsłonie. Pełen soczystego mięsa, masła, tostów, ciągnącego się sera i chrupiącej pod zębami skórki chleba. Sen o pieczonej łopatce gwarantowany!

I teraz już naprawdę nie wiem... czy po prostu jestem głodna, czy może głodna historii zakończonych happy endem...

wtorek, 5 sierpnia 2014

gwiazdy instagrama, cz. 2

Świat na instagramie jest jakiś taki piękniejszy... prawda!? Po ostatnich odkryciach, do podejrzenia w pościku sprzed kilku miesięcy, przyszedł czas na kolejną złotą trójkę:








środa, 30 lipca 2014

Jessie Ware w Zatoce Sztuki


Na urodziny od Przyjaciele dostałam coś wyjątkowego - wspomnienia. Co prawda urodziny miałam ponad dwa tygodnie temu, ale te, wspomnienia właśnie, zrealizowały się dopiero w sobotę. Za sprawą Jessie Ware! Dostałam bilety na jej koncert, i to pod samą scenę!



Uwielbiam! Najnowsza piosenka boska! Jeszcze raz dziękuję D. za "the best weekend ever!"

poniedziałek, 28 lipca 2014

sex on the beach!


... a właściwie love! I to wielkie LOVE!
- tą rozbrajającą parę przyłapałam dziś na plaży w Sopocie!

wtorek, 15 lipca 2014

Berlin `14

Całkowicie "zapomniałam", że miesiąc temu byłam w Berlinie. Again! Po czterech latach od ostatniej turystycznej wizyty, pojechaliśmy tam na długi weekend z przyjaciółmi.


Po pierwsze Berlin jest niesamowicie smaczny.


Czuję się tam pełną swobodę i wolność. Jest kanciasty i różnorodny, pełen życia. Nie będę się rozpisywać gdzie pójść, co zobaczyć bo na każdym rogu odkrywać w nim można coś nowego. Warto spędzić tam nawet kilka godzin.


I teraz już sama nie wiem, gdzie wolałabym się wyprowadzić i uciec od wszystkich wariactw... w pojedynku Londyn kontra Berlin... wygrywa jednak Berlin. Choć tego języka nie polubię nigdy!


sobota, 12 lipca 2014

Sweet 28!

Kolejny roczek za mną... tym razem było, a jakże... #dziejowo! Dziękuję, że byliście ze mną!