Cały koncert można podsumować jednym, acz krótkim dialogiem między mną, a moją przyjaciółką (a dodam, że bilety miałyśmy już od lutego):
KS: jakieś dziwne włosy ma, nie?!
- to czapka przecież
KS: czapka? czy kapelusz?
- kapelusz, kapelusz
KS: a no widzisz.
Dziękuję, Dobranoc :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz