Przede wszystkim - wciąga. Każdy odcinek to jak teatralna etiuda ze świetną obsadą. Cztery odrębne historie z jednym mianownikiem, bardzo pogmatwanym mianownikiem. Terapeuta, który ma pomóc, sam ma więcej problemów i pytań do siebie, niżeli jego pacjenci.
Ogląda się jednym tchem.
A to taka posterowa zagwozdka... co było pierwsze "jajko, czy kura"?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz